piątek, 26 sierpnia 2022

3.98 Mówcie mi Pani Doktor!

 Niesamowite, jak te 6 lat studiów zleciało!

Jeszcze nie tak dawno temu dostanie się na kierunek lekarski było moim wielkim marzeniem. A dzisiaj? Dzisiaj możecie do mnie mówić Pani Doktor!

Egzamin lekarski już mam zdany, szpital do odbycia stażu wybrany. Od października oficjalnie zaczynam lekarzowanie. Jakie emocje temu towarzyszą? Chyba głównie strach. Niby 6 lat studiów powinno mnie dobrze przygotować do pracy w zawodzie, jednak mimo ogromu przyswojonych informacji, wizja praktykowania tego zawodu i wiążącej się z tym odpowiedzialności jest przytłaczająca.

Na staż plan jest ambitny. Chcę go spędzić tak, żeby po tych 13 miesiącach potrafić poradzić sobie w późniejszej pracy. Czeka mnie więc sporo nauki... ale już takiej praktycznej :) 

Trzymajcie za mnie kciuki :)

czwartek, 29 lipca 2021

2.97 Żyję :)

 Jeśli jest ktoś, kto czekał na jakąkolwiek informację, to chciałam powiedzieć, że żyję :) 
Obecnie jestem po ostatnich praktykach podczas trwania tych studiów, więc rok piąty oficjalnie za mną.

Jeszcze rok i będzie można mi mówić 'Pani Doktor'. Nieźle, nie? 

sobota, 22 czerwca 2019

2.96 Walka trwa

Piszę do Was odrywając się na chwilę od przerabiania starych pytań z patomorfologii, z której egzamin już w przyszły wtorek. Nauka idzie mozolnie, tym bardziej, że nie darzę tego przedmiotu miłością... Potem w piątek ostatni egzamin -patofizjologia. I zaczynamy wakacje ;)

Do tej pory:
-farmakologia zdana i to z zapasem punktów ;)
-ortopedia -napisana i na pewno zdana, choć oficjalnych wyników jeszcze nie ma

Także co by się nie działo -jestem już na 4 roku studiów (jedynie niezdanie farmakologii skutkuje powtarzaniem roku) ;) Teraz tylko powalczyć o wolny wrzesień i w końcu odpocząć <3

wtorek, 21 maja 2019

2.95 Sesja nadchodzi

Mamy już właściwie końcówkę maja, co oznacza tyle, że sesja jest już bardzo blisko. Czekają mnie 4 egzaminy teoretyczne: farmakologia, patomorfologia, ortopedia i patofizjologia.
Wystartowałam już porządnie z nauką; przejrzałam pytania z zeszłych lat na ortopedię i farmakologię, a teraz powtarzam całość materiału. Mam nadzieję, że do końca tego tygodnia pierwszą powtórkę z farmy będę miała za sobą ;)
Potem trzeba się wziąć za resztę... a tu jeszcze bieżące zaliczenia na głowie.
No ale cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko.

Oprócz tego wzięłam się ostatnio za naukę interpretacji EKG, bo praktyki internistyczne coraz bliżej, a umiejętności w tym zakresie bliskie zera...
159 lat temu urodził się Willem Einthoven, któremu zawdzięczamy EKG. Firma Google postanowiła to uczcić okolicznościowym Doodle.
Co do praktyk -tak jak wspomniałam w tym roku interna. Postanowiłam jeszcze raz robić je w swoim rodzinnym mieście. Mam nadzieję, że uda mi się z nich wyciągnąć trochę praktycznych umiejętności ;)

piątek, 12 kwietnia 2019

2.94 Rok trzeci

Trzeci rok studiów zdecydowanie różni się od dwóch pierwszych lat. Jest trochę takim rokiem przejściowym -przedmiotów teoretycznych jest coraz mniej, a pojawiają się takie, które są już bezpośrednio związane z naszym przyszłym zawodem.

Co z teoretycznych? Patomorfologia. Patofizjologia. Farmakologia

Farmakologia -jedyny niezblokowany przedmiot w tym roku i chyba ostatni taki na studiach. Niezblokowany oznacza, że mam go przez jeden dzień w każdym tygodniu roku akademickiego, a to z kolei oznacza, że trzeba się na niego uczyć bardzo regularnie... Ale na całe szczęście pierwszy semestr mam już z głowy ;) Czego uczymy się na farmakologii? Jak się domyślacie uczymy się leków; ich nazw, wskazań do stosowania; małych niuansów, które je od siebie różnicują; sposobu działania i działań niepożądanych. Czy jest to prosta i przyjemna nauka? Zdecydowanie nie. Czy przyda mi się to w przyszłości? Zdecydowanie tak. Więc 'chciał-nie chciał' siedzę i się uczę.

Mały przykład dla niewtajemniczonych :)
Cefalosporyny (jedna z grup antybiotyków)
I generacja -cefazolina
II generacja –cefotetan, cefuroksym
IV generacja –cefepim, cefpirom
V generacja –ceftarolina, ceftobiprol 

Patofizjologia -przedmiot 'straszak', którego starsze roczniki nakazują się lękać. Na fizjologii uczyliśmy się jak co w organizmie człowieka działa -tu uczymy się dlaczego nie działa. Czyli kolejny bardzo ważny przedmiot w tym roku. Naszym zadaniem jest poznanie patomechanizmów, które odpowiadają za powstawanie chorób. Typowa nauka przyczynowo-skutkowa. Moim zdaniem jeden z przyjemniejszych przedmiotów, które do tej pory mieliśmy.
Jest to przedmiot zblokowany -2 tygodnie w pierwszym semestrze i 2 w drugim. Każdy tydzień (blok) jest zakończony kolokwium ustnym i pisemnym. I co ważne -oceny, które uzyskacie z tych zaliczeń wliczają się do oceny końcowej z egzaminu... także warto się do tego przedmiotu przyłożyć.

Patomorfologia -czyli przedmiot, na którym można spokojnie usnąć z nudów. Jest to odpowiednik histologii, tylko tym razem uczymy się o tkankach nieprawidłowych. Jak wyglądają komórki różnych rodzajów nowotworów; jak wygląda pod mikroskopem zawał serca, a jak marskość wątroby. Brzmi znacznie lepiej, niż jest w rzeczywistości, uwierzcie mi :P
Znalezione obrazy dla zapytania med student


Pozostałe przedmioty na trzecim roku są przedmiotami klinicznymi, co oznacza, że ubrana w biały fartuch, z przypiętym identyfikatorem, ze stetoskopem w kieszeni i oczywiście w białych cichobiegach przemierzam szpitalne korytarze. Jakie przedmioty na 3 roku?

Pediatria -zarówno ogólna jak i neurologiczna. Zajęcia odbywają się w szpitalu na kampusie uczelnianym.

Ortopedia - ortopedia na ŚUMie to zabawny przedmiot. Prowadzący nie chcą oglądać studentów, a studenci prowadzących. Katedra jest bardzo miła i raczej bezproblemowa. Bezproblemowe jest także zaliczenie końcowe przedmiotu -egzamin teoretyczny oraz praktyczny (jesteśmy pierwszym rocznikiem, który go ma).

Interna -zajęć z interny jest całkiem sporo i odbywają się na różnych oddziałach szpitalnych: kardiologia, onkologia, choroby metaboliczne, nefrologia, hematologia.

Chirurgia -czyli jak podpierać ściany na bloku operacyjnym lub w poradni chirurgicznej. Jeśli liczycie, że się czegoś nauczycie, to jesteście w błędzie ;) Chociaż przy odrobinie szczęścia paru osobom z grupy udaje się potrzymać haki.

Neurologia -przedmiot, który wydawał mi się interesujący, póki nie zobaczyłam jak to wygląda w praktyce. Póki co miałam zaledwie 1 tydzień tego przedmiotu i możliwe, że moja opinia się jeszcze zmieni, ale przeraża mnie ta bezsilność, która panuje na tym oddziale. Odniosłam wrażenie, że oni często nie leczą ludzi (bo o niektórych chorobach na ten moment za mało wiemy), a zaledwie stawiają diagnozy lub kierują na inne oddziały. Szczególnie dotknął mnie przypadek młodego chłopaka, niewiele starszego ode mnie, który 'usychał' w oczach, a medycyna była wobec niego zupełnie bezsilna. Zdecydowanie oddział dla ludzi o mocnej psychice.

A jak zapowiada się nadchodząca sesja? Egzamin z ortopedii, z farmakologii, z patomorfologii i z patofizjologii. Czy powinnam się bać? Pewnie tak. Czy już dopadł mnie lęk? Jeszcze nie; zobaczymy jak długo ;)

A to informacja dla mnie, dla mnie z przyszłości, która kiedyś pewnie się będzie śmiała jak to przeczyta. O jakiej specjalizacji myślę na ten moment?
Nie widzę się na: ortopedii, neurologii, chirurgii (panta rhei....)
Widzę się: w pediatrii i w kardiologii.
Nie wykluczam na ten moment: onkologii

Ile razy zmienię jeszcze zdanie w sprawie specjalizacji -pewnie z milion. Więc ja się do tych, które podałam wyżej nie przyzwyczajam. Wy się też nie przyzwyczajajcie ;)
Tak to już jest na tych studiach ;)



środa, 26 września 2018

2.93 I dwa lata za mną...

Witam Was w ostatnim tygodniu września, który dla studentów jest ostatnim tygodniem wolności. Sesję udało mi się zaliczyć pomyślnie, więc już od dawna cieszę się z wakacyjnego odpoczynku ;)

Podsumowując drugi rok mogę stwierdzić, że nauki było na prawdę sporo, a sesja do najprzyjemniejszych nie należała... Ale stało się. Oto ja -studentka trzeciego roku kierunku lekarskiego ;)
Praktyki po drugim roku -SOR oraz medycyna rodzinna zleciały bardzo szybko, choć nie tak intensywnie jak te pielęgniarskie. Z ciekawszych rzeczy udało mi się ponownie asystować do zabiegów, zszyć pacjenta, opanować wykonywanie EKG oraz wykonać podstawowe badania -osłuchiwanie, badanie małych pacjentów.

A jakie wyzwania czekają mnie podczas (już!) piątego semestru studiów? Zajęcia niezblokowane -czyli farmakologia (odbywają się systematycznie, raz w tygodniu) oraz zajęcia zblokowane, czyli w danym tygodniu odbywają się 4 razy, a potem jest parę tygodni przerwy -patomorfologia, patofizjologia, chirurgia, ortopedia, pediatria, interna, diagnostyka obrazowa oraz diagnostyka laboratoryjna ;) Z tego co wiem semestr ten nie kończy się żadnym egzaminem ;)

Książki kupione, nawet troszkę się już pouczyłam na pierwszy tydzień zajęć... Także trzeci roku -nadchodzę! 

piątek, 22 czerwca 2018

2.92 Sesja

Z frontu!

Biochemia praktyczna -zdana!
Biochemia teoretyczno-praktyczna -zdana!
Ostatnie kolokwium z biochemii -zdane!
Fizjologia praktyczna -zdana!
Mikrobiologia praktyczna -zdana!
Fizjologia teoretyczna -zdana!

Czekam na wyniki egzaminu z higieny i epidemiologii -mam nadzieję, że będzie do przodu ;)

Pozdrawiam znad notatek i skrypcików z mikrobiologii... Jeszcze dwa egzaminy i wolność <3 

A wszystkim 'uczniakom' życzę udanych wakacji! ;)


czwartek, 7 czerwca 2018

2.91 Żyję!

Cały czwarty semestr zleciał mi nawet nie wiem kiedy! Piszę do Was znad skryptu do egzaminu praktycznego z fizjologii, na który właśnie się uczę... I podobno podczas jednej z gorszych sesji jakie mnie czekają na tych studiach.

Co u mnie?
-wszystko mam pięknie pozaliczane; cały semestr przeszłam bez większych problemów, otarłam się o zwolnienie z dwóch części egzaminu z biochemii, ale niestety musiałam je pisać. Oba za mną -pierwszy zdany, na wyniki drugiego czekam, ale jestem dobrej myśli
-w przyszłym tygodniu czeka mnie ostatnie kolokwium z biochemii (aminokwasy :'c) oraz część praktyczna egzaminu z mikrobiologii i fizjologii; mam nadzieję, że uda mi się to pozaliczać w pierwszych terminach (chociaż z kolokwium może być różnie...)
-na siłownię dalej wytrwale chodzę, więc jestem z siebie zadowolona
-zwiedzam Śląsk! Mimo, że drugi rok na prawdę do łatwych nie należy to udaje mi się wygospodarować trochę czasu, żeby zobaczyć województwo w którym mieszkam. Nie samą nauką człowiek żyje, nie? ;) Mówię Wam, Śląsk jest piękny!
-praktyki załatwione. Po drugim roku spędzam tydzień na SORze i 3 tygodnie u lekarza rodzinnego. Zamierzam je robić w swoim rodzinnym mieście ;)

Oprócz tego czekają mnie jeszcze: egzamin teoretyczny z fizjologii, z biochemii, z higieny i epidemiologii oraz z mikrobiologii. Planowany koniec sesji:29.06. Trzymajcie kciuki ;)

środa, 28 lutego 2018

2.90 Semestr IV

Ostatnio częstotliwość pisania postów woła o pomstę do nieba, zdaję sobie z tego sprawę. Tyle się u mnie dzieje, że nie mam jakoś do tego głowy; wiecznie coś ;)

W sesji jak wiecie miałam egzamin z angielskiego, którego się dość obawiałam, bo nigdy nie była to moja mocna strona. Aczkolwiek strach ma wielkie oczy i dzięki odpowiedniemu przygotowaniu udało mi się go zdać na piękną CZWÓRECZKĘ!
Jeśli chodzi o immunologię, to jeszcze walczę...

W nowym semestrze, który zaczął się zaledwie parę dni temu nie mam za wiele zajęć na uczelni: biochemia (ćwiczenia i seminaria), fizjologia (ćwiczenia i seminaria), mikrobiologia oraz higiena i epidemiologia. Mało zajęć na uczelni, dużo nauki w domu.

Powiem Wam, że dostałam ostatnio tak ogromnego energetycznego kopa, że mogę góry przenosić ;) Mam werwę i chęć do nauki, staram się dokształcać w zakresie wiedzy ogólnej (słucham dokumentów podczas gotowania, sprzątania, w drodze na uczelnię), chodzę na siłownię. Trzymajcie kciuki, żeby utrzymało mi się to jak najdłużej ;)

Pierwszy sukces w tym semestrze zaliczony -ładnie zdane seminarium z fizjologii <3


wtorek, 30 stycznia 2018

2.89

Od ostatniego posta minęło już trochę czasu i trochę się zmieniło.

Na uczelni dalej jest ciężko, ale trochę odpuściłam -wróciłam na siłownię, częściej wychodzę ze znajomymi. Jak nie pierwszy termin, to zda się w drugim. Czas wyluzować.
Poza tym zawirowania w życiu prywatnym na prawdę nie pozwalają mi się nudzić i wpaść w rutynę; wiecznie coś się dzieje. I chyba tego potrzebowałam -takiego kopa, który mnie napędzi i pozwoli znowu znaleźć złoty środek przy tym całym studiowaniu. Ogólnie -nie narzekam ;)

Najważniejsze, że udało mi się jakiś czas temu wyjść na prostą z immunologią i jestem dopuszczona do piątkowego zaliczenia końcowego z tego przedmiotu (w przeciwieństwie do połowy mojej grupy na ten moment; serio). Aczkolwiek patrząc na pytania z zeszłych lat nie napawa mnie to optymizmem :P

Egzamin ustny z angielskiego -zaliczony i to całkiem przyzwoicie.
Egzamin pisemny -w przyszły wtorek... I tu mi się przyda trochę wsparcia mentalnego i trzymania kciuków, bo asem z tego przedmiotu nie jestem :P Dzisiaj zaczynam naukę i zobaczymy co z tego wyjdzie....

Co do biochemii -dwa pierwsze kolokwia zdane, trzecie (z hormonów) pisałam wczoraj. Wyników ciągle nie ma, a ja mam bardzo mieszane odczucia co do tego, czy zdałam...




czwartek, 14 grudnia 2017

2.88 Uczelnia zabija

Dzisiaj krótki wpis... jest po pierwszej w nocy, a mnie czekają jeszcze jakieś 2 godziny pracy.

Drugi rok to istny morderca; morderca energii życiowej; wolnego czasu i chęci do życia. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy tylko się uczę -dosłownie... (no dobra; przeważnie siedzę od rana do nocy, ale raz na jakieś 2 tygodnie robię reset -wyjście ze znajomymi, kino, bar, cokolwiek...).

Co na uczelni:
-immunologia morduje bardzo (wpisuje się w konwencję roku drugiego...)
-z biochemii idzie różnie -problem z seminarkami, a ćwiczenia idą na tyle dobrze, że może wyrobię na zwolnienie z egzaminu
-fizjologia to moja miłość i średnią z seminariów póki co mam powyżej 4,5.

***

Jak dobrze, że święta już tuż tuż, bo prawdę mówiąc jestem już bardzo zmęczona. Zaczynamy żartować ze znajomymi z grupy, że umrzemy z wycieńczenia, od nałogów -i nas to na prawdę śmieszy. Śmiech przez łzy. Tak jest źle.

Ciekawostka: Wiecie, że kobieta lekarka w województwie śląskim żyje statystycznie 9 lat krócej niż jej koleżanka nie-lekarka z tego samego województwa?


I chociaż rzeczywistość studiowania jest bardziej przerażająca od wyobrażeń -cieszę się, że tu jestem. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Będzie warto.

Przynajmniej mam taką nadzieję.


wtorek, 14 listopada 2017

2.87 List-opad

Ostatnio na uczelni panuje względny spokój. Brak większych zaliczeń i chwilowe delikatne rozluźnienie atmosfery. Gdzieś tylko w oddali tli się wizja konieczności nadrobienia zaległości z immunologii, które dopadły zdaje się znaczną część rocznika, a także wizja nadciągającego zaliczenia części ustnej egzaminu z angielskiego, która odbywa się u nas w trakcie trwania semestru, a nie w sesji. Postawiłam na temat zgodny z moimi zainteresowaniami i postanowiłam przygotować prezentację ocierającą się o klimat bloku operacyjnego. Będzie trzeba powoli się zabierać za jej przygotowanie.
Poza tym jestem zauroczona fizjologią -zarówno częścią teoretyczną jak i praktyczną. 

Student + igły =szczęśliwy student :D 

Któregoś dnia napiszę dłuższy wpis o tym jak wyglądają laborki na drugim roku, ale powiem tyle -krew leje się strumieniami :D

Dobry sposób na spędzenie wolnego czasu? Łamigłówki i lektura, na tematy które nas interesują. Polecam zainteresowanym między innymi artykuł Genowe rewolucje ;)

wtorek, 31 października 2017

2.86 Biochemia i sposoby na naukę ;)

Zacznę od informacji, że zaliczyłam kolosa z bioszki <3 Jakby mi ktoś w liceum powiedział, że się będę z trói tak cieszyć, to bym chyba nie uwierzyła :P A cieszył się ze mną wczoraj cały przedział w pociągu, bo wyniki przyszły akurat jak jechałam do domku :D

Oprócz tego zaliczyłam Promocję zdrowia i tym akcentem pożegnałam się z tym przedmiotem, który składał się aż z dwóch zajęć ;)

Chciałabym trochę wspomnieć o tym jak wygląda moja nauka na studiach w tym momencie. Na pierwszym roku uczyłam się w sposób nieefektywny (szczególnie mowa tu o histologii) i musiałam to zmienić, bo przedmioty jakie mam teraz wymagają szybkiego zapamiętania dużej liczby szczegółowych informacji.
Od czego zaczynam naukę? Sprawdzam na rozpisce katedry jakie są szczegółowe wymagania co do danego tematu -żeby nie zapomnieć się czegoś nauczyć, a co ważniejsze przy niedoborze czasu -żeby nie nauczyć się więcej niż wymagają na dany moment.
Następnie otwieram obowiązujący podręcznik/piony/sylabus... cokolwiek co zawiera informacje, które powinnam przyswoić i czytam tekst wybiórczo -omijam to, co wydaje mi się zbędne ;) Oczywiście robię też z tego notatkę (w formie elektronicznej, bo pismo się popsuło i jest problem z doczytaniem :P).
Notatka ta jest dla mnie świętością i muszę ją znać lepiej niż tekst ulubionej piosenki. Objętościowo prezentuje się to na przykład tak: fizjologia, Ganong (podręcznik) -temat miał jakieś 80 stron -moja notatka 4. Esencja, której znajomość jest na prawdę niezbędna ;)
Potem trzeba oczywiście przejrzeć pytania z zeszłych lat i zobaczyć, czy na podstawie już posiadanej wiedzy jest się dobrze przygotowanym -i o dziwo -przeważnie już jest na prawdę nieźle ;) Bazy w razie czego też trzeba nauczyć się na pamięć, bo może akurat któreś pytanie się powtórzy ;)
Potem zostaje tylko doszlifowanie -jeszcze raz otwieram wymagania katedry i patrzę, czy wszystkie poruszane zagadnienia są mi znane... i co ważne -czy umiem to dokładnie i na pamięć. Tzn. jak np uczyłam się na kolosa z bioszki i miałam do nauczenia się nazwy leków -inhibitorów replikacji, transkrypcji, translacji -i wiedziałam, że to jest ważne życiowo i że są z tego pytania -to uczyłam się tak długo, aż umiałam wymienić wszystkie po kolei z opisem patrząc w sufit...
Czyli można powiedzieć, że moją metodą na sukces jest nauczenie się 30% materiału tak, żeby dał 80% wyniku. I powiem tam tak -może brzmi to trochę niewiarygodnie, ale ja te 30% mam naprawdę opanowane i są to rzeczy, które zostają w głowie na bardzo długo.... I są do informacje, które rzeczywiście się do czegoś przydają...
Mam koleżankę, która zawsze próbuje się  nauczyć wszystkiego (z resztą tak jak ja na pierwszym roku) i w efekcie umie wszystko po łebkach -czyli nic... Przekłada się to oczywiście na oceny z seminariów...

Jeśli natomiast mogłabym coś doradzić od siebie pierwszakom, którzy teraz męczą się nad anatomią: dużo łatwiej przebrnąć przez tekst ciągły przeplatany nazwami własnymi -jak wiesz o czym czytasz ;) Zawsze zanim wzięłam się za podręcznik to zapoznawałam się z atlasem i mianownictwem anatomicznym. Dużo więcej się wtedy wynosi z nauki, bo nie trzeba sobie wyobrażać co jak wygląda, bo po prostu już to wiesz ;) Już nie wspominając o tym, że gdy zabrakło czasu lub po prostu dopadł leń -to na przejrzeniu atlasu się kończyło -i przeważnie było to w pełni wystarczające do czynnego uczestnictwa w zajęciach, a do podręcznika wracało się ciut później ;)

W związku z tym, że zaliczam się do grona szczęśliwców (z tego co wiem -niezbyt dużego), którzy zaliczyli bioszkę -mam dzisiaj wolne! Nie zrobię absolutnie nic naukowego :D Także post napisany, czas wziąć się trochę za jakąś książkę i może nawet w grę jakąś pograć :D




niedziela, 29 października 2017

2.85 #medstudent

Dzisiaj tylko szybkie info.

Tydzień minął mi całkiem nieźle, nie licząc tego, że mało spałam i byłam wycieńczona. Fakt o studiowaniu medycyny, do którego raczej nikt się nie przyzna: można spać łącznie 9 godzin w ciągu czterech nocy, mimo, że to nie sesja...(To wynik mojej koleżanki z tego tygodnia; u mnie wyglądało to trochę lepiej).

/Wspominałam już, że 2 rok na ŚUMie jest dość ciężki?/

W gruncie rzeczy udało mi się załapać na dopuszczenie do kolosa z biochemii (co w mojej sytuacji wcale nie było takie oczywiste) i z czego jestem bardzo zadowolona. Seminarium z fizjologii zaliczone elegancko na 4,5 ;)
A już jutro wspomniane kolokwium z bioszki. W sumie to jestem w miarę dobrej myśli i żyję nadzieją, że uda mi się go zdać w pierwszym terminie. Trzymajcie kciuki ;)

Piony z biochemii takie są ;c

piątek, 20 października 2017

2.84 Nowe wyzwania

Drugi rok, czyli jak ogarnąć 150 stron podręcznika w 2 dni; jak napisać i wygłosić przemówienie po angielsku pierwszy raz w życiu... jak trafić w większości na ciężkich do przejścia prowadzących i mierzyć się z ich wymaganiami i zatrważająco niską zdawalnością...
Ale jakoś to będzie; wielu przed nami sobie poradziło to i my damy radę ;)  

Kiedy zbliża się ciężki tydzień...

wtorek, 17 października 2017

2.83 Studenci białego fartucha

Parę faktów o drugim roku:
1. Na większość zajęć przychodzimy w fartuchach lekarskich -że niby tacy ważni :D
2. Coraz więcej bawimy się wszelkiego typu probówkami, odczynnikami, surowicami i wszystkim co związane z laboratorium.
3. Usłyszeliśmy, że w sumie to już prawie jesteśmy lekarzami; no 10/10, sala zareagowała wybuchem śmiechu ;)
4. Trochę więcej nauki na logikę niż typowo na pamięć -całe szczęście ;)
5. Pierwsze zajęcia kliniczne -onkologia.
6. Część rzeczy, których się uczymy wydają się mieć ścisły wpływ na nasze życie zawodowe -fizjologia wydaje się być w porządku.
7. Mniej zajęć na uczelni, czyli więcej czasu na naukę w domu (przynajmniej teoretycznie :P)
 
Poza tym zapowiada się, że następny tydzień będzie wyjątkowo ciężki... Trzymajcie kciuki ;)

Autor: Kronikarz; dumna z ŚUMu <3 Rezydenci -jesteśmy z Wami!

czwartek, 12 października 2017

2.82 Rok drugi

Przedziwne jest uczucie, kiedy widzisz wszędzie pierwszaczków z atlasami anatomicznymi na kolanach. Widzisz ich strach przed nieznanym, ale zarazem wielki entuzjazm. Odbierasz wiadomość na facebooku od koleżanki, która studiuje na innym uniwerku, że nie da rady, bo łopatka taka trudna. Uśmiechasz się w duchu -rok temu zachowywałaś się tak samo, IDENTYCZNIE wręcz. A to już minął caluśki rok, rok który bardzo mnie wzbogacił i zmienił moje życie.

Po wakacjach z nowymi siłami zgromadzonymi podczas wakacji wróciłam na moją Alma Mater i zderzyłam się niesamowicie szybko z realiami, które panują u nas na roku drugim. Powiem Wam tyle -jest ciężko. Nauki więcej niż na pierwszym roku i jest ona regularnie sprawdzana i oceniana. Póki co ze wszystkich starć wyszłam zwycięsko, więc nie narzekam ;)

Jakie przedmioty spędzają mi sen z powiek w trzecim semestrze? Otóż głównie biochemia, fizjologia oraz immunologia. Oprócz nich mam parę drobniejszych przedmiotów -prawo medyczne, promocja zdrowia, higiena i epidemiologia oraz w dalszym ciągu język angielski.

W sesji zimowej czeka mnie egzamin z immunologii oraz z angielskiego. Jak wiecie z języków jestem raczej niżej średnia i w strachu przed zbliżającym się starciem ostatecznym postanowiłam trochę zainwestować w naukę tego przedmiotu -i podszkoliłam się trochę w wakacje ;) Efekty na zajęciach już są widoczne, co mnie bardzo cieszy :D <napiszę kiedyś o tym szerzej, ale zestaw fiszek i słownik medyczny Edgard zrobiły swoje>

***

Poza tym nie sposób nie wspomnieć o rezydentach, którzy w tym momencie walczą o jakość służby zdrowia organizując protest głodowy. Wspieram ich działania całym serduszkiem i zachęcam wszystkich do udziału w pikietach, które mają odbyć się w większość większych polskich miast w najbliższym czasie. W Katowicach -jutro (13.10) o godzinie 15 na Rynku.

Chciałabym załączyć tekst umieszczony przez Jakuba S., polskiego rezydenta, na facebooku:
"To ja Wam teraz opowiem, jak to jest być młodym lekarzem w Polsce:
1. Kupujesz od kumpla seicento. Czujesz się królem życia.
2. Robisz pierwszą gastroskopię/zakładasz cewnik do dializ/diagnozujesz dystrofię mięśniową/przerywasz napad migotania przedsionków. Czujesz się królem życia.
3. Nie udaje ci się zrobić pierwszej gastroskopii/założyć cewnika do dializ/rozpoznać dystrofii mięśniowej/odróżnić migotania od trzepotania przedsionków. Uważasz, że nie nadajesz się do tego zawodu.
4. Nie umiesz niczego innego.
5. Pospałbyś.
6. Bardzo późnym wieczorem albo bardzo wczesnym rankiem ze zmęczenia odburkujesz albo pokrzykujesz na pacjentów. Nie lubisz się za to. Trzy lata temu obiecałeś sobie, że nigdy nie będziesz jednym z tych grubiańskich gnojków, którzy na izbach przyjęć drą się na Bogu ducha winnych chorych.
7. Do perfekcji opanowałeś sztukę mówienia do pacjenta i pisania jednocześnie.
9. Nabyłeś kompetencje w zakresie polubownego rozwiązywania sporów kolejkowych za drzwiami twojego gabinetu.
10. Niespodziewanie umiera ci pacjent. Przez dwa kolejne popołudnia leżysz na tapczanie i patrzysz w sufit zastanawiając się, czy dało się zrobić coś inaczej.
11. Może się dało, a może się nie dało. Nikt z tobą o tym nie gada (oprócz żony, która jednak jest klarnecistką albo politolożką i nie do końca umie wesprzeć cię merytorycznie).
12. Raz na pół roku idziecie z rezydentami na piwo. Po trzecim zaczynacie opowiadać sobie historie o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
13. Dwie i pół godziny później wciąż opowiadacie sobie historie o o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
14. Popracowałbyś mniej.
15. Popatrzyłbyś na zdrowych ludzi.
16. Z rozrzewnieniem wspominasz czasy, kiedy twój rytm dobowy nie był jeszcze rozregulowany.
17. Masz jeden wolny weekend w miesiącu. W piątek wieczorem dzwoni do ciebie koleżanka, która ma jutro mieć dyżur. Jest chora i ma chore dziecko. Ty jesteś zdrowy. Nie masz dzieci. Lubisz tę koleżankę. Kiedyś ci pomogła. W tym miesiącu znów nie masz żadnego wolnego weekendu.
18. Pracujesz na bloku operacyjnym, gdzie kręcili ten film o początkach kariery Religi. Na potrzeby filmu blok trzeba było nieco zmodernizować.
19. W robocie jest brzydko. Odpada tynk. Grzyb zjada sufit. W komputerze zepsuł się wentylator i głośno szumi. Na bloku operacyjnym buty są tylko w rozmiarze 37 albo 44. Klimatyzacja działa w lutym. Klimatyzacja nie działa w lipcu.
20. Już trochę nie robi na tobie wrażenia noszenie stetoskopu na szyi.
21. Wciąż robi na tobie wrażenie, że w aptece wydają leki na receptę, pod którą się podbiłeś.
22. Wciąż bardzo lubisz, kiedy pacjent powie do ciebie „dziękuję za pomoc”.
23. Zaskakująco dużo czasu pochłania ci obsługa następujących urządzeń: dziurkacz, zszywacz, spinacz biurowy, klej, drukarka, długopis, pieczęć. Drukarka ciągle wciąga papier.
24. Czasem dostajesz do ręki koagulację, ssak albo laryngoskop. To miły czas, takie święto. Koagulacja nie działa. Ssak nie ssie. Laryngoskop mruga zamiast świecić.
25. Rozwiązujesz trzydzieści problemów zdrowotnych w ciągu czterech godzin.
26. O trzeciej trzydzieści znieczulasz do operacji kobietę z pękniętym wrzodem żołądka. Jesteś na nogach od siódmej rano. Od dziewiątej bez przerwy udzielasz świadczeń zdrowotnych. Odkręcasz tlen. Rozpoczynasz znieczulenie. Maska do wentylacji upada ci na ziemię. Za nią upada filtr antybakteryjny. Bardzo powoli schylasz się i podnosisz oba te przedmioty z ziemi. Wpatrujesz się w nie przez dobre trzydzieści sekund, żeby przypomnieć sobie, jak właściwie łączyło się je w jedną całość. W końcu się udaje. Czujesz się, jak byś był literalnie wypity.
27. Nie - nie jesteś wypity. Kiedy niby miałbyś pić, skoro nie udało ci się nawet zjeść niczego oprócz dwóch snickersów?
28. Jedzenie jest super, choć oczywiście nie tak super jak sen.
29. Uświadamiasz sobie, jak wiele problemów sprzętowych można rozwiązać przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
30. Uświadamiasz sobie, że zajmujesz się w pracy rozwiązywaniem problemów sprzętowych przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
31. Bardzo umiesz spać na siedząco.
32. Masz gorączkę. Kaszlesz. Bolą cię mięśnie. Leci ci z nosa. Dzwonisz do ordynatora i informujesz go, że nie przyjdziesz przez najbliższe trzy dni do pracy. Po rozłączeniu się masz poczucie winy. W pracy bowiem wciąż powtarza się, że nie ma kim robić.
33. W znajomych na fejsie masz koleżankę, która specjalizację rozpoczęła w Szkocju. Zaskakująco często wrzuca zdjęcia z zagranicznych wakacji. Ukrywasz ją, żeby się nie denerwować.
34. Powiedziałeś ostatnio przez pomyłkę do profesora „panie doktorze”. Od tamtego czasu profesor patrzy na ciebie spod oka.
35. Patryk Vega twierdzi, że koncerny farmaceutyczne sponsorują twoje wyjazdy na safari.
36. Po dyżurze pojechałeś drugą klasą TLK do Bydgoszczy na piętnaście godzin, żeby odwiedzić brata.
37. Koncerny farmaceutyczne przestają przynosić długopisy, więc zaczynasz kupować własne.
38. Jak masz chwilę, to wystarcza ci mocy intelektualnych na obejrzenie skrótu meczu Arka Gdynia - Piast Gliwice albo newsów na Pudelku. 18-letnia kuzynka Kardashianek walczy o popularność na Instagramie. Będzie gwiazdą?
39. Bardzo chciałbyś przeczytać książkę. W liceum czytałeś książki.
40. W ogóle to tak jakbyś nieco schamiał, przedstawicielu inteligenckiego zawodu.
41. Nie bierzesz łapówek.
42. Nikt nie chce ci dawać łapówek (i to jest ok).
43. Wczoraj po raz pierwszy od trzech tygodni wstałeś bez budzika. O dziewiątej. Wyspany. Nieprzyzwyczajony do takiego zasobu sił poważnie rozważałeś przebiegnięcie maratonu (z marszu) lub zdobycie ośmiotysięcznika (bez tlenu).
44. Krzysztof Ziemiec mówi w „Wiadomościach”, że chodzi ci o to, żeby zarabiać ponad dziewięć tysięcy.
45. W telewizyjnych relacjach z głodówki lekarzy co chwilę miga znajoma twarz.
46. Głodująca koleżanka wraca do pracy, bo ma dyżur. Pytasz koleżanki, czy podczas protestu podjadają na lewo kanapki w kiblu. Koleżanka zaprzecza.
47. Oglądasz w telewizji Konstantego Radziwiłła. Pamiętasz go z czasów bycia prezesem NRL. Pamiętasz go z zajęć na uczelni. Pamiętasz go z kongresów naukowych. Bardzo rozsądny chłop. Był.
48. Twoi starsi koledzy mówią „Młody musi zapierdalać”.
49. Zapierdalasz.
50. Popierasz protest głodowy lekarzy."
Ciężki jest los medyków w naszym kraju. Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie sytuacja zacznie się poprawiać...
#protestmedykow

czwartek, 7 września 2017

2.81 Wakacyjnie

Praktyki pielęgniarskie dawno dobiegły końca. Od ostatniego posta do momentu ich zakończenia udało mi się założyć poprawnie jakieś 6 wenflonów, asystować do 4 zabiegów, 2 dni spędzić w poradni chirurgicznej oraz zobaczyć nagłe (ostre) cesarskie cięcie. Miałam okazję zobaczyć pełne spektrum pracy chirurga: przyjęcie na oddział, obchody, pracę na bloku, przepisywanie leków i planowanie leczenia pooperacyjnego oraz wypisy i opiekę w poradni chirurgicznej (łącznie z obserwacją tego, ile lekarz ma do wypełnienia dokumentów... o zgrozo!).

***
Sierpień upłynął mi pod znakiem słodkiego lenistwa i długo wyczekiwanego, całkowitego odpoczynku. Spotykałam się ze znajomymi, pojeździłam trochę po Polsce, oglądałam namiętnie bardzoo stary, a dla mnie całkiem nowy serial, spędzałam czas z rodzinką, a nawet przeczytałam książkę, którą mogę Wam z czystym sumieniem polecić.


Jak bardzo dziwne jest czytanie nawet poza studiami praktycznie tylko książek, które zawierają wątek medyczny...? Tak czy inaczej jestem w trakcie następnej, która również podbija moje serduszko.

***

Ostatnie dni dla wielu moich znajomych wiązały się ze sporym stresem, który wynikał z trwającej sesji poprawkowej. Na całe szczęście z tego co wiem, to wszyscy szczęśliwie zdali histologię. Oby równie dobrze poszła im anatomia...
W sumie to w bardzo dużej mierze od nich zależy także mój los -jest pewne, że 1-2 grupy studenckie zostaną rozbite. Będą to za pewne te najmniejsze i byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby nie okazało się, że trafi na nas, bo jesteśmy na prawdę bardzo zgraną i udaną grupą. Czas pokaże...

/Na początku byliśmy podzieleni na 21 grup. Po pierwszym semestrze dwie zostały rozwiązane. Ciekawe ile dotrwa do końca.../

***
Plan na ostatnie 3 tygodnie wolności? Dokończyć książkę oraz przeczytać następną z listy; odwiedzić znajomych poza granicami kraju; wziąć udział w kolejnym podczas tych wakacji wolontariacie; ponownie odwiedzić szpital (!); dokończyć oglądać serial i napawać się słodką wolnością <tym bardziej że wiem, że drugi rok na WLK jest szczególnie trudny...>

/Wspominałam, że na drugim roku jest biochemia, z której (wg mojej wiedzy) poprawkę wrześniową w tym roku miało jakieś 70% studentów?/


wtorek, 25 lipca 2017

2.80 Praktyki pielęgniarskie cd2

Praktyki powoli zbliżają się ku końcowi, a ja już wiem, że będę tęsknić -za blokiem, za atmosferą, za cudownymi lekarzami, którzy pozwalają rozwijać skrzydła.
To takie zabawne, że niecałe dwa lata temu maniakalnie oglądałam Chirurgów, a teraz sama żyję w tym świecie. Kto by pomyślał, że studenciak po pierwszym roku dostanie do ręki rurkę intubacyjną? I jeszcze użyje jej bezbłędnie za pierwszym razem? Że podczas pierwszej wizyty na bloku patrzyli na mnie z uwagą czy nie zemdleję, a po chwili postawili z nosem w polu operacyjnym. Chyba zauważyli moje zainteresowanie chirurgią, bo obserwują i pozwalają na coraz więcej, a nawet chętnie zapraszają do asysty ;) Kto wie, czy mi te kocherki i pęsety nie zostaną w dłoniach na dłużej?


Poza tym widziałam zakładanie wkłucia centralnego, byłam przy wykonywaniu USG jamy brzusznej ( i nawet coś tam potrafię rozpoznać, czym zawstydziłam kolegę z interny :D <pewnie tylko dlatego, że Katowice mają podstawy diagnostyki obrazowej na pierwszym roku, w przeciwieństwie do niektórych uczelni>), byłam przy gastroskopii, kolonoskopii i parokrotnie przy wykonywaniu zdjęcia RTG.
Podsumowując -obserwowałam pracę pielęgniarek, chirurgów, anestezjologów, neurologa, internistów i gastroenterologa. Chyba całkiem nieźle jak na pierwsze praktyki ;)

Próby założenia wenflonów: 6.
Udane próby: 4
Nieudane: 2
Siniaki: 0

Oczywiście oprócz tych wszystkich cudownych rzeczy nie ominęły mnie typowe elementy praktyk -latanie do laboratorium, liczenie leków, sprzątanie magazynów... No ale cóż -ja pomogę im, oni pomogą i nauczą mnie ;) Co więcej, mimo mojego dość zadziornego charakteru -uczę się cierpliwości, pokory i swojego miejsca w łańcuchu pokarmowym. Mówię Wam, szkoła życia :D

No i chyba trzeba pomyśleć nad jakimś kołem naukowym albo wolontariatem od października, bo na samą myśl o powrocie do książek marnieję w oczach :D

Film zapowiada się całkiem nieźle, więc pewnie się wybiorę :D A co sądzicie o kobietach i świnkach morskich? :D


sobota, 15 lipca 2017

2.79 Praktyki pielęgniarskie cd

Bardzo bałam się, że się okaże, że mimo iż strasznie podobają mi się studia -przerośnie mnie praca z pacjentem. Całe szczęście póki co mimo wielu ciężkich doświadczeń czuję, że znalazłam miejsce dla siebie. Że to jest to, co chcę robić w życiu.
***
Tydzień pierwszy minął mi w telegraficznym skrócie tak, jak dzień pierwszy. Z nowości udało mi się pobrać krew żylną, założyć poprawnie wenflon oraz wozić pacjentów na blok operacyjny. Doświadczyłam też tego, czym jest śmierć pacjenta. Było to dotkliwe przeżycie jednak nastąpiło w nocy pod moją nieobecność, więc nie widziałam tego osobiście.

Zmieniło się to już na początku drugiego tygodnia, kiedy zmarła jedna z pacjentek, z którą w pierwszym tygodniu spędziłam bardzo dużo czasu, gdyż wymagała ciągłego kontrolowania ciśnienia i pomocy na przykład przy jedzeniu. Lekarz stwierdził zgon, ja razem z pielęgniarkami zajęłam się odłączaniem wenflonów i wszystkimi niezbędnymi czynnościami, które trzeba wykonać przy zmarłym.
Ciężkie przeżycie, ale takie są realia i trzeba się oswoić ze śmiercią. Nie przyzwyczaić; oswoić. Jedna z pielęgniarek powiedziała mi, że z czasem nauczyła sobie z tym radzić, ale kiedy przyjdzie moment, że się do tego przyzwyczai -czas zmienić pracę.
***
Wtorek był zdecydowanie cudownym dniem, gdyż pierwszy raz mogłam wejść na blok operacyjny. Byłam łącznie na trzech operacjach, w tym na operacji przepukliny pachwinowej i laparoskopowym usunięciu pęcherzyka żółciowego. A wszystko obserwowałam z takiej odległości, że widziałam absolutnie każdy detal ;) Poza tym trafiłam na przecudownych lekarzy, zarówno chirurgów i anestezjologów, którzy chętnie tłumaczyli mi co się dzieje w danym momencie oraz odpowiadali na moje pytania.
Bezapelacyjnie zakochałam się w atmosferze, która planuje na bloku i serduszko mi mocniej bije na samą myśl o tym co już widziałam i co jeszcze zobaczę.
Powiem wam jeszcze, że w następnych dniach dane mi było nie tylko obserwować, ale również umyć się do zabiegów!!! :D I tak oto M. cała szczęśliwa i ubazgrana w krwi po łokcie, zdjęła rękawiczki, maseczkę i sterylny fartuch i z wielkim uśmiechem na ustach odwiozła pacjenta na oddział i podała sobie rękę z anestezjologiem, który pożegnał mnie słowami "Dziękujemy za pomoc, Pani Doktor". :D



3.98 Mówcie mi Pani Doktor!

 Niesamowite, jak te 6 lat studiów zleciało! Jeszcze nie tak dawno temu dostanie się na kierunek lekarski było moim wielkim marzeniem. A dzi...