środa, 28 lutego 2018

2.90 Semestr IV

Ostatnio częstotliwość pisania postów woła o pomstę do nieba, zdaję sobie z tego sprawę. Tyle się u mnie dzieje, że nie mam jakoś do tego głowy; wiecznie coś ;)

W sesji jak wiecie miałam egzamin z angielskiego, którego się dość obawiałam, bo nigdy nie była to moja mocna strona. Aczkolwiek strach ma wielkie oczy i dzięki odpowiedniemu przygotowaniu udało mi się go zdać na piękną CZWÓRECZKĘ!
Jeśli chodzi o immunologię, to jeszcze walczę...

W nowym semestrze, który zaczął się zaledwie parę dni temu nie mam za wiele zajęć na uczelni: biochemia (ćwiczenia i seminaria), fizjologia (ćwiczenia i seminaria), mikrobiologia oraz higiena i epidemiologia. Mało zajęć na uczelni, dużo nauki w domu.

Powiem Wam, że dostałam ostatnio tak ogromnego energetycznego kopa, że mogę góry przenosić ;) Mam werwę i chęć do nauki, staram się dokształcać w zakresie wiedzy ogólnej (słucham dokumentów podczas gotowania, sprzątania, w drodze na uczelnię), chodzę na siłownię. Trzymajcie kciuki, żeby utrzymało mi się to jak najdłużej ;)

Pierwszy sukces w tym semestrze zaliczony -ładnie zdane seminarium z fizjologii <3


6 komentarzy:

  1. Cześć. Ja mam takie pytanie. ;) Z jakim wykładowcą mieliście biochemię na 1 roku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie macie wykładów? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. To z pewnością nie są lekkie studia! Życzę powodzenia i trzymam kciuki! I czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje i powodzenia w nowym semestrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czekamy na nowy post!


    https://medycynawgkanarka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

2.93 I dwa lata za mną...

Witam Was w ostatnim tygodniu września, który dla studentów jest ostatnim tygodniem wolności. Sesję udało mi się zaliczyć pomyślnie, więc ju...