wtorek, 31 października 2017

2.86 Biochemia i sposoby na naukę ;)

Zacznę od informacji, że zaliczyłam kolosa z bioszki <3 Jakby mi ktoś w liceum powiedział, że się będę z trói tak cieszyć, to bym chyba nie uwierzyła :P A cieszył się ze mną wczoraj cały przedział w pociągu, bo wyniki przyszły akurat jak jechałam do domku :D

Oprócz tego zaliczyłam Promocję zdrowia i tym akcentem pożegnałam się z tym przedmiotem, który składał się aż z dwóch zajęć ;)

Chciałabym trochę wspomnieć o tym jak wygląda moja nauka na studiach w tym momencie. Na pierwszym roku uczyłam się w sposób nieefektywny (szczególnie mowa tu o histologii) i musiałam to zmienić, bo przedmioty jakie mam teraz wymagają szybkiego zapamiętania dużej liczby szczegółowych informacji.
Od czego zaczynam naukę? Sprawdzam na rozpisce katedry jakie są szczegółowe wymagania co do danego tematu -żeby nie zapomnieć się czegoś nauczyć, a co ważniejsze przy niedoborze czasu -żeby nie nauczyć się więcej niż wymagają na dany moment.
Następnie otwieram obowiązujący podręcznik/piony/sylabus... cokolwiek co zawiera informacje, które powinnam przyswoić i czytam tekst wybiórczo -omijam to, co wydaje mi się zbędne ;) Oczywiście robię też z tego notatkę (w formie elektronicznej, bo pismo się popsuło i jest problem z doczytaniem :P).
Notatka ta jest dla mnie świętością i muszę ją znać lepiej niż tekst ulubionej piosenki. Objętościowo prezentuje się to na przykład tak: fizjologia, Ganong (podręcznik) -temat miał jakieś 80 stron -moja notatka 4. Esencja, której znajomość jest na prawdę niezbędna ;)
Potem trzeba oczywiście przejrzeć pytania z zeszłych lat i zobaczyć, czy na podstawie już posiadanej wiedzy jest się dobrze przygotowanym -i o dziwo -przeważnie już jest na prawdę nieźle ;) Bazy w razie czego też trzeba nauczyć się na pamięć, bo może akurat któreś pytanie się powtórzy ;)
Potem zostaje tylko doszlifowanie -jeszcze raz otwieram wymagania katedry i patrzę, czy wszystkie poruszane zagadnienia są mi znane... i co ważne -czy umiem to dokładnie i na pamięć. Tzn. jak np uczyłam się na kolosa z bioszki i miałam do nauczenia się nazwy leków -inhibitorów replikacji, transkrypcji, translacji -i wiedziałam, że to jest ważne życiowo i że są z tego pytania -to uczyłam się tak długo, aż umiałam wymienić wszystkie po kolei z opisem patrząc w sufit...
Czyli można powiedzieć, że moją metodą na sukces jest nauczenie się 30% materiału tak, żeby dał 80% wyniku. I powiem tam tak -może brzmi to trochę niewiarygodnie, ale ja te 30% mam naprawdę opanowane i są to rzeczy, które zostają w głowie na bardzo długo.... I są do informacje, które rzeczywiście się do czegoś przydają...
Mam koleżankę, która zawsze próbuje się  nauczyć wszystkiego (z resztą tak jak ja na pierwszym roku) i w efekcie umie wszystko po łebkach -czyli nic... Przekłada się to oczywiście na oceny z seminariów...

Jeśli natomiast mogłabym coś doradzić od siebie pierwszakom, którzy teraz męczą się nad anatomią: dużo łatwiej przebrnąć przez tekst ciągły przeplatany nazwami własnymi -jak wiesz o czym czytasz ;) Zawsze zanim wzięłam się za podręcznik to zapoznawałam się z atlasem i mianownictwem anatomicznym. Dużo więcej się wtedy wynosi z nauki, bo nie trzeba sobie wyobrażać co jak wygląda, bo po prostu już to wiesz ;) Już nie wspominając o tym, że gdy zabrakło czasu lub po prostu dopadł leń -to na przejrzeniu atlasu się kończyło -i przeważnie było to w pełni wystarczające do czynnego uczestnictwa w zajęciach, a do podręcznika wracało się ciut później ;)

W związku z tym, że zaliczam się do grona szczęśliwców (z tego co wiem -niezbyt dużego), którzy zaliczyli bioszkę -mam dzisiaj wolne! Nie zrobię absolutnie nic naukowego :D Także post napisany, czas wziąć się trochę za jakąś książkę i może nawet w grę jakąś pograć :D




13 komentarzy:

  1. Muszę wypróbować ten sposób z zaczęciem od atlasu i mianownictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytanie nie na temat - czy jest możliwość skontaktowania się z Tobą np. poprzez e-maila?

    OdpowiedzUsuń
  3. o Panie... jak dobrze, że biocha już dawno i nie prawda... każda metoda jest dobra, jeśli jest skuteczna. Gratuluję odnalezienia swojej:> Swoją drogą moja efektywność uczenia się była o zgrozo największa właśnie na 2 roku kiedy to przymus wpałczania tych durnowatych szczegółów z biochy wyciskal z mózgu ostatnie soki - zdaje się, że w tej sytuacji będzie to płyn mózgowo-rdzeniowy... Powodzenia i pozdrowienia z... zimnego Szczecina ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Na jakiej uczelni studiujesz? Czy dużo pytań z poprzednich lat się powtarza? Czy rzeczywiście pyt. trzymają się rozpiski? Na ile jest ona szczegółowa, żeby można było na niej oprzeć naukę?

    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem na tym samym kierunku tylko, że w Poznaniu. Faktycznie, ciężko oj cieżko nawet jak ktoś się uczy na bieżąco ;) Co do metod, to każdy jednak musi znaleźć swoją. Jak dla mnie to nauka na bieżąco, po wykładach powtórka wszystkiego co było i do spania z tą wiedzą ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne metody na naukę masz, też szukam jakieś inspiracji jak się tej biochemii nauczyć żeby nie tylko zakuć zdać zapomnieć ale żeby coś zostało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre sposoby. Jednak jak temat ciężki to nic nie pomoże, trzeba po prostu to wkuć i pojąć. Jestem aktualnie na tym samym profilu także podzielam świadomość masy nauki na tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne wskazówki. Koniecznie muszę je wypróbować następnym razem kiedy będzie sporo nauki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nauka, nauka, zabawa - takie są studia. Jednak jak przychodzi kolokwium to dopiero jest masakra. Powodzenia w nauce!

    OdpowiedzUsuń
  10. Toż to już prawdziwy lekarz, skoro nie da się odczytać twojego pisma! xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak najbardziej warto w ten sposób urozmaicać proces nauczania. Ostatnio słyszy się sporo dobrego o metodzie storyttelingu. Można ją zastosować w zasadzie w różnych dziedzinach wiedzy - językach obcych, statystyce, medycycynie etc.

    OdpowiedzUsuń

2.96 Walka trwa

Piszę do Was odrywając się na chwilę od przerabiania starych pytań z patomorfologii, z której egzamin już w przyszły wtorek. Nauka idzie moz...