poniedziałek, 29 lutego 2016

1.34 Nihil novi

U mnie nic nowego. Uczę się trochę, żeby nie mieć wyrzutów sumienia...
Co nie zmienia faktu, że ten weekend do najbardziej pracowitych nie należał. Trochę się pouczyłam (tudzież udawałam, że się uczę), a potem robiłam słodkie NIC.


Ostatnio za mało odpoczywam, także nie mam sobie za złe tego jednego luźniejszego weekendu. Miałam w końcu trochę czasu dla rodzinki, na obejrzenie jakiegoś filmu :) Ogólnie full relax :)

Ale mamy nowy tydzień, nowe zadania do zrealizowania, więc tak jak miałam w planach fermentacja i te inne bzdety już za mną ;)
Jutro -transport wody w roślinach.

A tak poza tym to Chirurdzy obejrzeni, Oskary rozdane. Skoro Leo w końcu dopiął swego, to nam też się uda, nie? :D


4 komentarze:

  1. Leo jest złym przykładem - no bo w końcu dopiął swego, ale po ilu próbach... :'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to masz rację :p wolałabym tyle nie czekać :D

      Usuń
  2. Fermentacja to jeszcze Ci się może i na medycynie po nocach śnić ;)). Ale tylko na I-II roku na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie się miała okazję śnić :D

      Usuń

2.93 I dwa lata za mną...

Witam Was w ostatnim tygodniu września, który dla studentów jest ostatnim tygodniem wolności. Sesję udało mi się zaliczyć pomyślnie, więc ju...