sobota, 26 marca 2016

1.38 Świątecznie

Wiosna już nie tylko w kalendarzu, ale też za oknami. Na szczęście! M. jest ciepłolubna, więc słoneczko jak najbardziej na plus. Poza tym o ile przyjemniej się uczy, kiedy za oknem nie słychać przejeżdżających samochodów i zgiełku miejskiego, a ćwierkanie ptaków i szum wiatru. Zalety bycia w domku.

Maturki próbne (part 2) były, czekam na wyniki, które powinny się pojawić na dniach. Niemiecki ustny ok 70%, więc jestem zadowolona. Ogólnie ciężko stwierdzić jak poszła biologia i chemia, bo oba arkusze były na poziomie. Jak będę znać wyniki, to się odezwę.

Pezet wrócił <3


Poza tym wszystko na święta przygotowane, ciasta upieczone i ogólnie jest przyjemnie :)

Wesołych, rodzinnych Świąt! :)


piątek, 18 marca 2016

1.37 Bo szkoła przeszkadza w nauce

Dzisiaj zrobiłam sobie całkowicie nieplanowane wolne od szkoły. Jakoś tak wyszło, że wróciłam do miasta rodzinnego i w sumie nie opłacało się jechać na jeden dzień do szkoły. Tym bardziej, że oceny wystawione a sami wiecie, jak wtedy wyglądają zajęcia... Tak więc wykorzystałam ten czas na dokończenie notatek, które ostatnio w lawinie nauki trochę zaniedbałam. I jestem na czysto :) Na weekend (+poniedziałek) planuję powtórzyć genetykę, biotechnologię i ewolucjonizm.
Zdaję sobie sprawę, że to spory zakres materiału, ale uwaga, uwaga: w przyszłym tygodniu znowu mam próbne matury! Uwielbiam moją szkołę (i to nie jest sarkazm). We wtorek ustny niemiecki i biologia, a w środę chemia. Będzie możliwość sprawdzenia się i zbadania przyrostu wiedzy, co jakby nie patrzeć zawsze jest pozytywne i daje informację zwrotną :) Choć Tutor nie napawa optymizmem :P
Po przerwie świątecznej natomiast wchodzimy w nowy plan lekcji, w którym uwzględnione są tylko te przedmioty, które zdaję na maturze. Tak więc mamy zaplanowany bity miesiąc rozwiązywania i sprawdzania arkuszy, robienie tony zadań i powtórzenie lektur ogwiazdkowanych. W domu będzie czas na gruntowanie wiedzy, bo zajęcia kończą się o 12.30 :) W teorii wygląda to lepiej niż pięknie, zobaczymy jak będzie wyglądało w praktyce.
I wiecie co wam powiem? Zaczynam chyba się ciut denerwować. Czasu coraz mniej i boję się, że nie wykorzystam go tak, jak powinnam. Niby wydaje mi się, że robię sporo i że nie jest ze mną tak źle, ale.. No właśnie. Ale zawsze można robić więcej!
Ciesze się, że mam to zabezpieczenie w postaci Katowic. Mimo, że nie jest to moja wymarzona uczelnia, to na pewno indeks wezmę z pocałowaniem w rączkę i wybrzydzać nie będę :D O ile oczywiście mnie tam jednak zechcą :P
Także (może mniej pewnie niż zazwyczaj) walczymy dalej! 46 dni...

niedziela, 13 marca 2016

1.36 Quo vadis?

Kolejny tydzień za mną. Tydzień, w którym wywalczyłam sobie brzuchatą piąteczkę z matematusi oraz pikną średnią na świadectwie (pięć i jeszcze troszkę ;) Powtórzyłam też ekologię i skończyłam caluśki materiał z chemii. I zrobiłam w sumie 3 i pół arkusza :P


Ze spraw poza szkolnych -udało mi się pobić własny rekord w układaniu Kostki Rubika, także M. jest szczęśliwa :D

Natomiast wczoraj postanowiłam, na które uczelnie będę rekrutować. I tak oto, w kolejności według której mi zależy są to: Poznań, Wrocław, Gdańsk, Bydgoszcz, Szczecin, Katowice (oraz opcjonalnie Kraków -jeśli matura z matmy pójdzie dobrze).
Pół dnia zabrało mi stworzenie tej listy -przekopanie połowy internetów, przeczytanie setek opinii o uczelniach, miastach; rozważenie odległości od domu. Jednym słowem: wszystkich za i przeciw. A wy macie już taką listę? Czym się kierujecie? Która uczelnia waszym zdaniem jest najlepsza? :)

wtorek, 8 marca 2016

1.35 Just 56 days...

Niby czasu coraz mniej, ale jeszcze nie czuję presji. Robię swoje.
Tak jak mówiłam, po zaliczeniu z biochemii (na 90%) powróciłam do rozwiązywania arkuszy z biologii. Idzie nieźle, ale nie tak dobrze jak bym chciała -myślę, że jest to skutek tego przestoju w rozwiązywaniu dużej ilości zadań który sobie zafundowałam. I tutaj apel do was Maturzyści: jeśli jeszcze nie robicie arkuszy, to rzućcie wszystko, nawet w tym momencie, post poczeka, i zacznijcie robić maturki! Naprawdę! Wiedza wiedzą, a zadanka żyją swoim życiem.
Z powtórek z chemii utrzymuję stały poziom -80%, co przy podejściu mojej nauczycielki "wiem, że tego nie będzie na maturze, ale jak dacie radę z tym, to dacie radę ze wszystkim" uważam za niemałe osiągnięcie :)

 Z informacji dodatkowych:
  • ciągle walczę o nie najgorsze świadectwo -a właściwie tylko o ocenę z matmy (niby trochę szkoda czasu, ale i tak zdaję to na poziomie R, więc może warto jeszcze poćwiczyć?)
  • terminy matur ustnych -po połowie maja ;/
  • wystawienie ocen już za 10 dni ;o
Także ten...56 dni

poniedziałek, 29 lutego 2016

1.34 Nihil novi

U mnie nic nowego. Uczę się trochę, żeby nie mieć wyrzutów sumienia...
Co nie zmienia faktu, że ten weekend do najbardziej pracowitych nie należał. Trochę się pouczyłam (tudzież udawałam, że się uczę), a potem robiłam słodkie NIC.


Ostatnio za mało odpoczywam, także nie mam sobie za złe tego jednego luźniejszego weekendu. Miałam w końcu trochę czasu dla rodzinki, na obejrzenie jakiegoś filmu :) Ogólnie full relax :)

Ale mamy nowy tydzień, nowe zadania do zrealizowania, więc tak jak miałam w planach fermentacja i te inne bzdety już za mną ;)
Jutro -transport wody w roślinach.

A tak poza tym to Chirurdzy obejrzeni, Oskary rozdane. Skoro Leo w końcu dopiął swego, to nam też się uda, nie? :D


czwartek, 25 lutego 2016

1.33 Biochemia nie taka straszna

Trzeci dzień intensywnego siedzenie nad biochemią skutkuje zrozumieniem fotosyntezy i tych innych metabolizmów, enzymów i całej reszty. M. się cieczy :)
Na dzisiaj zostało mi w sumie jeszcze oddychanie, na poniedziałek cykl mocznikowy i fermentacja i to wszystko! Poszło dość sprawnie ;3

No i w środę sprawdzianik z cytologii i biochemii (zdaje się, że przedostatni w mojej szkolnej karierze ;o)
Weekend stawiam pod znakiem alkoholi. Będzie ostra biba i chlanie. I fenoli. I węglowodorów. Si babcia (jak mówi moja chemica <3). W poniedziałek kartkóweczka. Całogodzinna :D

A tak swoją drogą. Czy tylko ja mam mnóstwo planów do realizacji, kiedy będę już PO? Czasami czuję się zupełnie, jakbym czekała na jakiś impuls, pozwolenie, aby ponownie wrócić do świata, do życia...

wtorek, 23 lutego 2016

1.32 Powolutku

Do przodu, w swoim tempie, bez stresu i nerwów. Zostało jeszcze przecież trochę czasu, jeszcze zdążę wszystko zrobić, doszlifować, wyćwiczyć. Będzie dobrze!

Na powtórkach z biologii za mną: anatomia, botanika i zoologia. W trakcie cytologia z biochemią, a przede mną genetyka, ewolucjonizm i biotechnologia. Wygląda to nieźle :)
Z chemii powtórzona już cała nieorganiczna łącznie z zadaniami obliczeniowymi, a przede mną organiczna, w której i tak czuję się dość pewnie. No może z wyjątkiem związków z azotem :P 
Maturki z chemii cały czas się ćwiczą i wychodzą coraz sprawniej. W przeciwieństwie do biologii, z której arkusza nie tknęłam już ze 2-3 miesiące... Ale wracam do tego zaraz po powtórzeniu z biochemii, z której chyba najmniej pamiętam. To się (mam nadzieję) wyćwiczy...Także luzik.

No i na powrót muszę trochę pozamartwiać się ocenami na świadectwo, powyciągać co się da, bo przecież Poznań bierze pod uwagę średnią ocen... A do ich wystawienia zostały 4 tygodnie ;o Ale oczywiście bez przesady. Jak będzie tak będzie :)

A kiedy za dużo się uczysz...



3.98 Mówcie mi Pani Doktor!

 Niesamowite, jak te 6 lat studiów zleciało! Jeszcze nie tak dawno temu dostanie się na kierunek lekarski było moim wielkim marzeniem. A dzi...