piątek, 17 lipca 2015

1.12 No name

Dzisiaj był no name day. Macie czasem takie wrażenie, że cały świat jest przeciwko wam? Zdarza się to chyba każdemu, więc poprzednie pytanie może pozostać retorycznym. Ma moje pozwolenie -choć nad tym mam dzisiaj kontrolę, więc korzystam, ot co.
Byłam na biwaku, od niedzieli do wtorku włącznie. Pogoda jak się domyślacie była beznadziejna; ciągłe deszcze, temperatura w dzień poniżej 20 stopni, a w nocy 8-9. Żeby było ciekawiej, to suwak od "drzwi" namiotu był popsuty i kleiliśmy taśmą (więc wiało). Przeżyłam, jestem człowiekiem lodu. A, i przebiłam oponę w samochodzie. Fajnie, nie?
Udało mi się dzisiaj też NIE uczestniczyć w korkach z chemii, bo korepetytorowi jednak coś wypadło i termin nie pasował.
(Tu był jeszcze jeden akapit o tym, jaki to był zły dzień, ale wam oszczędzę) :D
Z dobrych wiadomości/bo nie wypada tylko narzekać/ to udało mi się dokończyć te zadania z przemian jądrowych i przerobić teorię z kinetyki i statyki chemicznej i ogólnie wszystkiego wokół pojęcia mola. Trzeba teraz przeliczyć zadanka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

2.96 Walka trwa

Piszę do Was odrywając się na chwilę od przerabiania starych pytań z patomorfologii, z której egzamin już w przyszły wtorek. Nauka idzie moz...