piątek, 10 lipca 2015

1.11 Marzenia się spełniają

Marzenia się spełniają. Póki co nie moje, ale to nic, i na to przyjdzie czas. Dzisiaj kolega ze szkoły, tegoroczny maturzysta, umieścił na facebooku taki oto wpis:
No nie powiem, Wow. Co ja bym dała, żeby móc w przyszłym roku napisać to samo. Nie dość, że medycyna, to jeszcze mój wyśniony Poznań. Zasłużył chłopak, na prawdę zdolny, indywidualny tok, finalista ekologicznej (coś nas łączy -jest nadzieja). 
Oczywiście daje to porządnego kopa. Motywacja&mobilizacja. Keep fighting.
Do godziny 13 udało mi się dokończyć te zadania z hybrydyzacji. Na pewno chcę zrobić jeszcze tą teorię z przemian jądrowych i chociaż zacząć zadania. Co z tego wyjdzie? Pojęcia nie mam. Cieszę się, że nie robię tego wszystkiego z musu. Uwielbiam uczyć się dokładnie wtedy i tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. W sumie to uważam, że w domu nauczyłabym się więcej, niż w szkole. Bez przymusu i presji. Tak, tak pracuje się zdecydowanie najefektywniej :) Choć pozostaje problem pozyskiwania notatek.. Jakby tak były na stronie powiedzmy ministerstwa i każdy uczeń w kraju uczyłby się dokładnie tego samego? Czy nie wyrównałoby to szans? No cóż, o ile nie zostanę ministrem edukacji to raczej nic nie zmienię. 
Tym czasem jem ciacho i popijam kawkę. Lubię kawę. Oczywiście za smak i prowadzone przy jej piciu rozmowy. W sumie to chyba jednak jej nie lubię, po prostu ją uwielbiam.
Wieczorem na pewno spotkam się z P. Breaking bad sam się nie obejrzy, nie? A poza tym obsesyjnie wręcz sprawdzam pogodę. Wybieramy się na biwak, ale coś zapowiadają deszcze i te sprawy. Oby była jakaś nagła poprawa pogody. bo jestem strasznym zmarźluchem i jak nie będzie tych 25 stopni, to chyba zamarznę ;c Słonko raz, proszę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

2.96 Walka trwa

Piszę do Was odrywając się na chwilę od przerabiania starych pytań z patomorfologii, z której egzamin już w przyszły wtorek. Nauka idzie moz...