sobota, 8 kwietnia 2017

2.72 OUN i słowo do maturzystów

Dopuszczenie z OUNu za mną. Czy zdane okaże się zapewne w poniedziałek, ale jestem bardzo dobrej myśli ;) Także powolutku zabieram się już za naukę na mózgowe szpileczki ;) Siedzę obłożona książkami, bo na to zaliczenie z jednego podręcznika raczej nie sposób się nauczyć...


*****


A jako że maj coraz bliżej, a wiem że czytają mnie też maturzyści, to chciałabym Wam polecić darmową aplikację do ostatnich powtórek z chemii. Sama z niej nie korzystałam, bo jest to dość świeża aplikacja, która powstała dzięki pracy studentów medycyny (między innymi z SUMu) -dla przyszłych studentów medycyny ;) 

Aplikacja nazywa się ILoveChemistry i wydaje mi się, że ma duży potencjał -szczególnie przy szybkich powtórkach np. na przerwach czy w autobusie ;)



Jak ktoś sprawdzi to dajcie znać co o niej myślicie ;)

No i oczywiście życzę Wam dużo spokoju na tej ostatniej prostej -czasu jest i dużo i nie dużo -ale jeśli go dobrze wykorzystacie, a wcześniej nie próżnowaliście, to spokojnie zdążycie doszlifować wszelkie niedociągnięcia i słabe strony. Będzie dobrze! ;)

*****

A współtowarzyszom studenckiej niedoli serdecznie polecam aplikację Anationary -która pomaga ogarnąć i tłumaczyć sobie mianownictwo anatomiczne np przy pracy z łacińskim atlasem ;) /jest też strona internetowa o tej samej nazwie -bardziej praktyczna do nauki w domu, przy biurku ;)/

*****

I jeszcze mała fotorelacja /ogólnie z życia/

Nauka na dopuszczeniówkę z OUNu; Bochen lov

Ryciny z Bochna -polecam serdecznie; lepsze niż atlasy :D

Katowice wiosenną porą

Historia medycyny -nie wiem jak na innych uczelniach, ale w Kato super :) 
Pusta czytelnia, czyli coś co się nie zdarza -czasami można mnie tu spotkać ;)





poniedziałek, 27 marca 2017

2.71 Praktyki coraz bliżej

Wakacje coraz bliżej i przyszedł czas załatwiania praktyk. Zapewne wszyscy, którzy to kiedykolwiek robili wiedzą, że jest to masa bieganiny i latania tam i z powrotem z dokumentami. Wynika to pewnie z faktu, iż każdy szpital wymaga dostarczenia innych dokumentów... Na szczęście u mnie okazało się nie być najgorzej i oszczędzili mi między innymi dawki promieniowania przy RTG i zachodu przy próbach wątrobowych i odczynniku Wassermanna... 
Swoje pierwsze praktyki zawodowe zdecydowałam się odbyć w moim mieście rodzinnym z kilku powodów: niewielka odległość od domu, mała liczba studentów (prawdopodobnie dwóch na cały szpital i możliwe, że w innych terminach) oraz zasłyszane bardzo pozytywne opinie od starszej koleżanki -studentki lekarskiego z Krakowa- że na prawdę wiele można tam się nauczyć i dużo zrobić samodzielnie. Podobno jej po pierwszym roku udało się założyć wenflon, pobierać krew a nawet asystować /zapewne trzymać haki/ do operacji! Więc nie wahałam się ani chwili :D

Jedyne co, to muszę się zaopatrzyć we własne ciuszki medyczne. Prawdopodobnie zdecyduję się na coś w tym stylu: 


Piękne, prawda? :D

A tym czasem oddalam się w świat bardziej realny i zdecydowanie mniej odległy niż wakacyjne praktyki... Adaś Bochenek wzywa do nauki OUNu, bo dopuszczeniówka coraz bliżej. Kimże jestem, by mu odmówić...?

piątek, 24 marca 2017

2.70 Semestr drugi

Witam Was serdecznie po dość długiej przerwie, która spowodowana była wejściem w semestr drugi. Ale to nie tak jak myślicie -od pisania postów odwodził mnie dość skutecznie nie niedobór czasu wolnego, a jego nadmiar! Tak moi mili, ŚUM w drugim semestrze to bajka -a już na pewno w porównaniu do semestru pierwszego.


Jeszcze celem podsumowania semestru zimowego:
1. Biologia molekularna -egzamin elegancko zdany, pięknie i cudownie na 3,5 -to więcej niż śmiałam sobie wymarzyć :D Na prawdę jestem przeszczęśliwa, że pożegnałam ten tragiczny przedmiot. Uff
2. Zdrowie publiczne -koło zdane bezproblemowo; aczkolwiek nie był to żaden wyczyn, bo zdawalność na roku wyniosła 100%. Także tym przedmiotem absolutnie nie ma co się przejmować ;)
3. Socjologia -przedmiot, który z nazwy nie zachęca, (przynajmniej nie na tym kierunku) przy fajnym prowadzącym okazał się bardzo ciekawą opcją. Dla sporej części mojej grupy był to najprzyjemniejszy przedmiot semestru pierwszego. Zajęcia prowadzone w formie pogadanek, skupiające swoją uwagę np na przemocy wobec dzieci, czy kobiet, zagadnieniu niepełnosprawności w społeczeństwie oraz np podejściu Polaków do transplantacji. Zdany finalnie na 5 ;)
4. Informatyka -malutki przedmiocik, zdaje się 3 lub 4 zajęcia w październiku; równie bezproblemowy jak socjologia; zdany na 4

W semestrze drugim mierzę się z następującymi przedmiotami: anatomia, histologia, j.angielski, historia medycyny, genetyka, psychologia lekarska, etyka lekarska, diagnostyka obrazowa, biofizyka.
I mimo, że wydaje się że jest tego sporo, to uwierzcie mi, te przedmioty to istny raj dla obiboczków w porównaniu do tego co działo się wcześniej. A wszystko to za sprawą zakończenia biologii molekularnej, która zajmowała masę czasu, energii i chęci do życia.


Nie jest oczywiście tak, że teraz nie trzeba uczyć się wcale, absolutnie! Dalej są cudowne wejściówki na histologii (gdzie bazy siadają... ale nie mnie xd), cotygodniowe wejściówki z genetyki, wejściówki z diagnostyki obrazowej no i oczywiście sławetny OUN na anatomii.


OUN (ośrodkowy układ nerwowy) budzi we mnie mieszane uczucia. Teoria jest ciężka i trzeba uczyć się z Bochenka (lub przynajmniej douczać z Bochenka) a praktyka niby prosta -no bo całość obszaru na którym skupiamy się przez 1,5 miesiąca jest wielkości nieco ponad dwóch zaciśniętych pięści... Ale tych szczegółów jest tyle, są tak gęsto poukładane, tak malutkie i ogólnie trudne do ogarnięcia, że mnie to troszkę niepokoi. 
Aczkolwiek tylko troszkę :D


A wiecie co jest piękne w tym wszystkim? Wiodę studenckie życie! Takie normalne! Wychodzę ze znajomymi 1-2 razy w tygodniu na miasto; chodzimy do pubów, do kina... No cudownie ;) I to wszystko nie zawalając uczelni -genetyka i diagnostyka zdane, na histologii punkty się zgadzają :D
Ogólnie -przy dobrej organizacji, jest czas na wszystko ;)

Lekarski Katowice -polecam!




piątek, 10 lutego 2017

2.69 System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Witam Was gorąco w ten jakże chłodny, piątkowy, sesyjny poranek. I mimo, że sesja trwa w najlepsze, to M. jak typowy studenciak lekarskiego w końcu może odpocząć, bo równie typowo zaliczeń i nauki mam znacznie mniej niż normalnie w ciągu semestru.

A teraz parę słów o tym, co działo się u mnie przez ostatni miesiąc...

J. angielski -oba kolokwia zdane, choć nie bez trudu, nie bez drugich terminów, nie bez wysiłku i stresu. Tak to już jest kiedy kolosy są nadzwyczaj trudne w stosunku do tego co robimy na zajęciach, a M. jest kaleką językową. No ale do przodu, więc nie narzekam :)

Anatomia -dopiero co pisałam, że ruszamy z klatką piersiową, a to już dawno po sprawie! Materiał przerobiony w ekspresowym tempie (coś ok 4 zajęcia, czyli 2 tygodnie), dopuszczeniówka i szpilki zdane w pierwszym terminie.
Pituchowa, jeden z moich podręczników do anaci <3

Takie zdjęcia zdarzają się na szpilkach z anatomii; arcus aortae, atrium sinistrum i tym podobne :)

Czyli podsumowując zdane mam wszystkie szpilki z anatomii i załapałam się na pierwszy termin semestralki, czyli teoretycznego testu z całego semestru. Test składa się z pytań wielokrotnego wyboru. Przykładowe pytanie dla ciekawskich:

1.       Median n. (n. medianus) zaopatruje:
a.       Brachioradialis m. (m. brachioradialis) N
b.      Abductor pollicis brevis m. (m. abductor pollicis brevis) T
c.       Flexor carpi radialis m. (m. flexor carpi radialis) T
d.      Pronator teres m. (m. pronator teres) T
e.      Skórę powierzchni dłoniowej palca V, IV i połowy łokciowej palca III N

Semestralkę również udało mi się zdać w pierwszym terminie :) Także z anatomią jestem na czysto i mogę nastawiać się psychicznie na OUN, którym rozpoczniemy semestr drugi /strach się bać/

Histologia -na tym cudownym przedmiocie przez cały rok zbieramy punkciki z wejściówek, aby na koniec zostać dopuszczonym do egzaminu. Po pierwszym semestrze można powiedzieć, że jestem na czysto, bo suma moich punktów oscyluje wokół minimum bezpieczeństwa, które pozwala dostąpić zaszczytu przystąpienia do tegoż egzaminu. Także może bez rewelacji (bo nie mam nadmiaru punktów), ale też bez tragedii (bo nie mam niedomiaru punktów, który musiałabym nadrabiać). Zaliczenie praktyczne kończące semestr -zdane :)

Biologia molekularna -to nie jest zdecydowanie przedmiot dla mnie.... Ale dopuszczenie do egzaminu zdobyłam, także w przyszłym tygodniu /mam taką wielką nadzieję/ pożegnam się z tym cudeńkiem raz na zawsze. Pierwszy egzamin w życiu -trzymajcie za mnie kciuki :D

Mniejsze przedmioty pozaliczane -w sumie nie wiem póki co na jakie oceny, ale kto by się tym przejmował :D

A, i wczoraj miałam kolokwium ze zdrowia publicznego, które kończyło ten przedmiot. Wyniki wkrótce także dam znać, czy zdałam :)
#PółŻyciaWPociągu....

środa, 11 stycznia 2017

2.68 Dzień na anatomię

Dzisiaj króciutko!

W związku z tym, że święta miałam prawie całkowicie nienaukowe, to teraz siedzę i uczę się pilnie na zajęcia z anatomii. Nowy dział rozpoczęty -klatka piersiowa.


Poza tym minizaliczenie z histo zdane 2/2 i wejściówka z biolomolo do przodu :)
Także całkiem sympatycznie się zaczął ten nowy rok :)
W Kato temperatura waha się między -20 a -10. Także trzymajcie się ciepło, bo zima nie odpuszcza!

poniedziałek, 2 stycznia 2017

2.67 Grudzień...

Od ostatniego wpisu minęło troszkę czasu, w sumie nieco ponad miesiąc. Grudzień był dla mnie bardzo ciężkim miesiącem, głównie ze względu na anatomię, ale również histologię i pierwszą pomoc i w mniejszym stopniu drobne zaliczenia z biologii molekularnej i biofizyki.

Cała trudność anatomii polegała na tym, że na blok tematyczny "głowa i szyja" mieliśmy tylko miesiąc, czyli mniej czasu niż na kończyny, które były dużo mniej obszernym i prostszym zagadnieniem. Jak możecie się domyślać tempo pracy było ogromne i aby w miarę ogarniać na zajęciach trzeba było praktycznie nie wychylać nosa z książek. Całe szczęście, że zauważalnie zwiększyło się nasze tempo przyswajania wiedzy, bo jakiś czas temu nauczenie się tego byłoby wręcz niewykonalne. 
I tak oto na tydzień przed świętami odbyła się dopuszczeniówka do szpilek, którą po wielu trudach, setkach przewertowanych stron podręczników i wypitych (niestety; choć nie w olbrzymich ilościach) energetykach udało mi się zaliczyć ją w pierwszym terminie! Także Młoda póki co daje radę :) 
A w nagrodę miałam zaszczyt przystąpić do pierwszego terminu szpilek i z nadzieją na ich zdanie rozpocząć przerwę świąteczną! :) Wyniki ukazały się na stronie katedry tuż po świętach. I wiecie co? Zdałam! :) Młoda 2: 0 anatomia!

Pierwsza pomoc była świetnym przedmiotem, z tego powodu, że w dużym stopniu opierała się na praktyce: RKO, ALS, BLS, zapewnianie drożności dróg oddechowych (używanie masek krtaniowych, rurek ustno-gardłowych itp.), AED, defibrylator manualny -i czujesz, że żyjesz! Takie zajęcia to na prawdę miła odmiana po wkuwaniu na pamięć Sawickiego z histologii.
Niestety przedmiot trwał tylko dwa miesiące i już dobiegł końca. Zaliczenie praktyczne zdane w pierwszym terminie (przy zdawalności ok 30%), a teoretyczne zdane na pond 80%, także pierwszy przedmiot na wymarzonych studiach zdany! :)

Także mobilizacja przedświąteczna poskutkowała tym, że niemal bez zaległości wchodzę w nowy rok, a także tym, że mogłam na prawdę, tak na 100% wykorzystać przerwę świąteczną. Poczytać, pograć, pooglądać filmy, spotkać się ze znajomymi i poodwiedzać rodzinę -a nie martwić się o zaległości i uczyć się do popraw, które są tuż po przerwie.

A wiecie co M dostała na święta? Stetoskop! Niby jeszcze przez jakiś czas się nie przyda, ale już jest, czeka i stanowi źródło motywacji :) 


Jak będzie wyglądała u mnie najbliższa przyszłość? Zajęcia rozpoczynam dopiero 9.01, także jeszcze trochę mogę cieszyć się wolnością -chociaż już powoli przygotowuję się do zajęć z klatki piersiowej i do repetytorium z histologii. Potem trzy tygodnie nauki, a następnie pierwsza sesja w życiu, a w niej jeden egzamin -z biologii molekularnej. Luty ogólnie zapowiada się przyjemnie, bo nielicząc tego jednego egzaminu mam trzy tygodnie wolnego! A potem semestr drugi, ponoć łatwiejszy od pierwszego, na co szczerze liczę :)

Poza tym mogę powiedzieć, że zachwyt ludźmi z mojej grupy wciąż trwa. Świetnie się ze sobą dogadujemy i nawet udaje się od czasu do czasu gdzieś razem wyskoczyć, pogadać, zacieśnić więzy i wypić piwo.
Niestety cały rocznik nie jest już tak udany jak moja grupa. Są osoby, które bawią się w donosicielstwo i składanie zażaleń na naprawdę świetnych prowadzących. Ponoć zawsze znajdzie się ktoś taki, niezależnie od rocznika czy uczelni, ale i tak ciężko się z tym pogodzić... Na szczęście są to jednostki, a ogół ludzi raczej jest skłonny do wzajemnej pomocy i dzielenia się materiałami.

A z okazji Nowego Roku, życzę Wam siły, szczęścia i wytrwałości w walce o spełnienie marzeń i realizację postawionych celów!



niedziela, 27 listopada 2016

2.66 Krótko z linii frontu

Pierwszy termin szpilek niestety mnie przerósł i poskutkowało to niestety koniecznością udania się na termin drugi. Na szczęście tym razem z tarczą, a nie na tarczy :)
Trzeba się chyba zacząć przyzwyczajać, że drugie terminy są dla ludzi, a trójka to świetna ocena.
Także po zobaczeniu wyników ze szpilek nastały wielkie okrzyki radości i wielkie świętowanie w postaci kina, koncertu i wypadu na Mariacką. Także M. w końcu odpoczęła po naprawdę dwóch ciężkich tygodniach.
Oprócz zaliczenia anatomii zwycięstwo odniosłam na placu boju zwanym biologią molekularna (złą i podłą) i histologią (dwa dodatkowe punkciki do sumy w walce o zaliczenie przedmiotu xd).
Także tydzień jak najbardziej na plus, weekend jak najbardziej na plus; ogólnie jest świetnie!


3.98 Mówcie mi Pani Doktor!

 Niesamowite, jak te 6 lat studiów zleciało! Jeszcze nie tak dawno temu dostanie się na kierunek lekarski było moim wielkim marzeniem. A dzi...