środa, 21 czerwca 2017

2.75 Sesja

Sesja trwa, ja walczę.

M. 1: 0 Histologia -zdałam praktyczny
M: 1: 0 Biofizyka -zdany egzamin
M. 1: 0 Psychologia -zdane kolokwium

W piątek teoria z histologii. Czytam Sawickiego, wertuję pytania, czytam skrypty.

Walczę.

A praktyki za 12 dni! :D

czwartek, 15 czerwca 2017

2.74 Między szkiełkami a Sawickim

Dzisiaj tylko szybkie sprawozdanie w związku z tym, że sesja coraz bliżej...

Semestralkę z anatomii udało mi się bez większego problemu zaliczyć w pierwszym terminie i to z wynikiem w okolicach 80%, także jestem zadowolona. Zajęcia z tego przedmiotu również już za mną, nad czym szczerze ubolewam, bo prosektorium ma taki swój własny, niepowtarzalny klimat i wiem, że będzie mi tego brakowało. Definitywnie...

Pojęcia nie mam kiedy to minęło, na prawdę!

Poza tym mam już swój pierwszy prawdziwy lekarski strój, który kupiłam ostatnio na praktyki :D Mówię Wam, cudo!!! W ogólne to najchętniej bym tej sesji nie zdawała tylko od razu wbiła się w mundurek i poszła do szpitala na praktyki -tak bardzo nie mogę się doczekać :D

A tym czasem wracam z powrotem do przeglądania prezentacji z histologii. Egzamin sam się niestety nie zda ;c

Zagadka dla wszystkich histologicznych świrusów -co to za preparat? :D





wtorek, 23 maja 2017

2.73 Podsumowanie minionych dni

Dzisiaj małe podsumowanie tego, co u mnie ;)

Dopuszczeniówkę z OUNu z anatomii zdałam tak jak się spodziewałam w pierwszym terminie i w całkiem niezłym stylu. Na szpilki uczyłam się pilnie i również udało się je ładnie zdać w pierwszym podejściu, z czego byłam niesamowicie zadowolona :D

Potem przyszedł nowy dział -Brzuch i miednica -który zrobiliśmy w 3 tygodnie. Dział wydawał się dość prosty, wszelkie anatomiczne szczegóły były ogromne w porównaniu do tych drobiazgów w OUNie. I jakoś nikt specjalnie się tym działem nie przejmował i nie stresował -co okazało się sporym błędem. KAP (Katedra Anatomii Prawidłowej) zrobił nam mały psikus na finiszu naszej współpracy i dowalił taką dopuszczeniówkę, że zdawalność pierwszego dnia wyniosła 29% :D
Mi na szczęście udało się zdać i przystąpić do pierwszego terminu szpilek -który również zdałam ;)
Także z anatomii została mi jedynie (aż!) semestralka oraz egzamin.

Co do histologii -również jestem na czysto i ominęła mnie wątpliwa przyjemność pisania semestralek (piszą je osoby, które w danym semestrze zebrały niewystarczającą ilość punktów z wejściówek), co w moim przypadku nie było takie oczywiste -bo skończyłam ledwo na +parę punktów. Ale się udało :D

Tak ogólnie to powiem wam, że te studia są całkiem przyjemne -jak się człowiek przyzwyczai oczywiście. Na początku nie było czasu na nic; człowiek wracał do mieszkania i uczył się aż do nocy; i tak każdego dnia. Teraz. kiedy wiemy jak się uczyć, czego się uczyć i mamy zdroworozsądkowe podejście do tego całego studiowania -sprawa ma się całkiem inaczej.
Uczę się sporo, ale bez przesady. Jak człowiek się dobrze zorganizuje, to okazuje się, że jest od cholery czasu wolnego do wykorzystania na co się tylko zapragnie.
Ja mój wolny czas przeznaczam na regularne wypady ze znajomymi (1-2 razy w tygodniu), na aktywność fizyczną (w końcu, po półrocznej przerwie! 2-3 razy w tygodniu), oglądanie filmów czy też granie w gry komputerowe.
A wszystko na uczelni zaliczane na bieżąco ;)

Także jeśli chcecie iść na lekarski, ale zastanawiacie się, czy nie wymaga to rezygnacji z życia osobistego i towarzyskiego, to się nie wahajcie ;)

Jeszcze co do ilości czasu, który poświęcałam na naukę bieżącą:

  • anatomia początkowo 5-8 godzin przed każdymi zajęciami; później 2-3 godziny (dwa razy w tygodniu)
  • histologia -dwa bite dni na każdą wejściówkę (łącznie ok 10-15 godzin -Sawicki, skrypty, bazy) lub ok 3 godziny na zaliczenie praktyczne (szkiełka)
  • biologia molekularna 3-5 godzin
  • biofizyka 30-60 minut
  • genetyka 3-5 godzin
  • reszta przedmiotów -bez przygotowania ;)
Oczywiście sprawa ma się zupełnie inaczej, kiedy przychodzą większe zaliczenia (dopuszczeniówki, szpilki, egzaminy i zaliczenia kończące przedmiot), kiedy to przeważnie nie odchodzi się od książek przez parę dni (i to się nie zmieniło i pewnie nigdy nie zmieni).

Plan na najbliższy czas: nauczyć się na semestralkę z anatomii (6.06) oraz na egzamin praktyczny i teoretyczny z histologii (po 20.06).

Z cyklu zalety Katowic -godzina drogi i jesteś w górach ;)






sobota, 8 kwietnia 2017

2.72 OUN i słowo do maturzystów

Dopuszczenie z OUNu za mną. Czy zdane okaże się zapewne w poniedziałek, ale jestem bardzo dobrej myśli ;) Także powolutku zabieram się już za naukę na mózgowe szpileczki ;) Siedzę obłożona książkami, bo na to zaliczenie z jednego podręcznika raczej nie sposób się nauczyć...


*****


A jako że maj coraz bliżej, a wiem że czytają mnie też maturzyści, to chciałabym Wam polecić darmową aplikację do ostatnich powtórek z chemii. Sama z niej nie korzystałam, bo jest to dość świeża aplikacja, która powstała dzięki pracy studentów medycyny (między innymi z SUMu) -dla przyszłych studentów medycyny ;) 

Aplikacja nazywa się ILoveChemistry i wydaje mi się, że ma duży potencjał -szczególnie przy szybkich powtórkach np. na przerwach czy w autobusie ;)



Jak ktoś sprawdzi to dajcie znać co o niej myślicie ;)

No i oczywiście życzę Wam dużo spokoju na tej ostatniej prostej -czasu jest i dużo i nie dużo -ale jeśli go dobrze wykorzystacie, a wcześniej nie próżnowaliście, to spokojnie zdążycie doszlifować wszelkie niedociągnięcia i słabe strony. Będzie dobrze! ;)

*****

A współtowarzyszom studenckiej niedoli serdecznie polecam aplikację Anationary -która pomaga ogarnąć i tłumaczyć sobie mianownictwo anatomiczne np przy pracy z łacińskim atlasem ;) /jest też strona internetowa o tej samej nazwie -bardziej praktyczna do nauki w domu, przy biurku ;)/

*****

I jeszcze mała fotorelacja /ogólnie z życia/

Nauka na dopuszczeniówkę z OUNu; Bochen lov

Ryciny z Bochna -polecam serdecznie; lepsze niż atlasy :D

Katowice wiosenną porą

Historia medycyny -nie wiem jak na innych uczelniach, ale w Kato super :) 
Pusta czytelnia, czyli coś co się nie zdarza -czasami można mnie tu spotkać ;)





poniedziałek, 27 marca 2017

2.71 Praktyki coraz bliżej

Wakacje coraz bliżej i przyszedł czas załatwiania praktyk. Zapewne wszyscy, którzy to kiedykolwiek robili wiedzą, że jest to masa bieganiny i latania tam i z powrotem z dokumentami. Wynika to pewnie z faktu, iż każdy szpital wymaga dostarczenia innych dokumentów... Na szczęście u mnie okazało się nie być najgorzej i oszczędzili mi między innymi dawki promieniowania przy RTG i zachodu przy próbach wątrobowych i odczynniku Wassermanna... 
Swoje pierwsze praktyki zawodowe zdecydowałam się odbyć w moim mieście rodzinnym z kilku powodów: niewielka odległość od domu, mała liczba studentów (prawdopodobnie dwóch na cały szpital i możliwe, że w innych terminach) oraz zasłyszane bardzo pozytywne opinie od starszej koleżanki -studentki lekarskiego z Krakowa- że na prawdę wiele można tam się nauczyć i dużo zrobić samodzielnie. Podobno jej po pierwszym roku udało się założyć wenflon, pobierać krew a nawet asystować /zapewne trzymać haki/ do operacji! Więc nie wahałam się ani chwili :D

Jedyne co, to muszę się zaopatrzyć we własne ciuszki medyczne. Prawdopodobnie zdecyduję się na coś w tym stylu: 


Piękne, prawda? :D

A tym czasem oddalam się w świat bardziej realny i zdecydowanie mniej odległy niż wakacyjne praktyki... Adaś Bochenek wzywa do nauki OUNu, bo dopuszczeniówka coraz bliżej. Kimże jestem, by mu odmówić...?

piątek, 24 marca 2017

2.70 Semestr drugi

Witam Was serdecznie po dość długiej przerwie, która spowodowana była wejściem w semestr drugi. Ale to nie tak jak myślicie -od pisania postów odwodził mnie dość skutecznie nie niedobór czasu wolnego, a jego nadmiar! Tak moi mili, ŚUM w drugim semestrze to bajka -a już na pewno w porównaniu do semestru pierwszego.


Jeszcze celem podsumowania semestru zimowego:
1. Biologia molekularna -egzamin elegancko zdany, pięknie i cudownie na 3,5 -to więcej niż śmiałam sobie wymarzyć :D Na prawdę jestem przeszczęśliwa, że pożegnałam ten tragiczny przedmiot. Uff
2. Zdrowie publiczne -koło zdane bezproblemowo; aczkolwiek nie był to żaden wyczyn, bo zdawalność na roku wyniosła 100%. Także tym przedmiotem absolutnie nie ma co się przejmować ;)
3. Socjologia -przedmiot, który z nazwy nie zachęca, (przynajmniej nie na tym kierunku) przy fajnym prowadzącym okazał się bardzo ciekawą opcją. Dla sporej części mojej grupy był to najprzyjemniejszy przedmiot semestru pierwszego. Zajęcia prowadzone w formie pogadanek, skupiające swoją uwagę np na przemocy wobec dzieci, czy kobiet, zagadnieniu niepełnosprawności w społeczeństwie oraz np podejściu Polaków do transplantacji. Zdany finalnie na 5 ;)
4. Informatyka -malutki przedmiocik, zdaje się 3 lub 4 zajęcia w październiku; równie bezproblemowy jak socjologia; zdany na 4

W semestrze drugim mierzę się z następującymi przedmiotami: anatomia, histologia, j.angielski, historia medycyny, genetyka, psychologia lekarska, etyka lekarska, diagnostyka obrazowa, biofizyka.
I mimo, że wydaje się że jest tego sporo, to uwierzcie mi, te przedmioty to istny raj dla obiboczków w porównaniu do tego co działo się wcześniej. A wszystko to za sprawą zakończenia biologii molekularnej, która zajmowała masę czasu, energii i chęci do życia.


Nie jest oczywiście tak, że teraz nie trzeba uczyć się wcale, absolutnie! Dalej są cudowne wejściówki na histologii (gdzie bazy siadają... ale nie mnie xd), cotygodniowe wejściówki z genetyki, wejściówki z diagnostyki obrazowej no i oczywiście sławetny OUN na anatomii.


OUN (ośrodkowy układ nerwowy) budzi we mnie mieszane uczucia. Teoria jest ciężka i trzeba uczyć się z Bochenka (lub przynajmniej douczać z Bochenka) a praktyka niby prosta -no bo całość obszaru na którym skupiamy się przez 1,5 miesiąca jest wielkości nieco ponad dwóch zaciśniętych pięści... Ale tych szczegółów jest tyle, są tak gęsto poukładane, tak malutkie i ogólnie trudne do ogarnięcia, że mnie to troszkę niepokoi. 
Aczkolwiek tylko troszkę :D


A wiecie co jest piękne w tym wszystkim? Wiodę studenckie życie! Takie normalne! Wychodzę ze znajomymi 1-2 razy w tygodniu na miasto; chodzimy do pubów, do kina... No cudownie ;) I to wszystko nie zawalając uczelni -genetyka i diagnostyka zdane, na histologii punkty się zgadzają :D
Ogólnie -przy dobrej organizacji, jest czas na wszystko ;)

Lekarski Katowice -polecam!




piątek, 10 lutego 2017

2.69 System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Witam Was gorąco w ten jakże chłodny, piątkowy, sesyjny poranek. I mimo, że sesja trwa w najlepsze, to M. jak typowy studenciak lekarskiego w końcu może odpocząć, bo równie typowo zaliczeń i nauki mam znacznie mniej niż normalnie w ciągu semestru.

A teraz parę słów o tym, co działo się u mnie przez ostatni miesiąc...

J. angielski -oba kolokwia zdane, choć nie bez trudu, nie bez drugich terminów, nie bez wysiłku i stresu. Tak to już jest kiedy kolosy są nadzwyczaj trudne w stosunku do tego co robimy na zajęciach, a M. jest kaleką językową. No ale do przodu, więc nie narzekam :)

Anatomia -dopiero co pisałam, że ruszamy z klatką piersiową, a to już dawno po sprawie! Materiał przerobiony w ekspresowym tempie (coś ok 4 zajęcia, czyli 2 tygodnie), dopuszczeniówka i szpilki zdane w pierwszym terminie.
Pituchowa, jeden z moich podręczników do anaci <3

Takie zdjęcia zdarzają się na szpilkach z anatomii; arcus aortae, atrium sinistrum i tym podobne :)

Czyli podsumowując zdane mam wszystkie szpilki z anatomii i załapałam się na pierwszy termin semestralki, czyli teoretycznego testu z całego semestru. Test składa się z pytań wielokrotnego wyboru. Przykładowe pytanie dla ciekawskich:

1.       Median n. (n. medianus) zaopatruje:
a.       Brachioradialis m. (m. brachioradialis) N
b.      Abductor pollicis brevis m. (m. abductor pollicis brevis) T
c.       Flexor carpi radialis m. (m. flexor carpi radialis) T
d.      Pronator teres m. (m. pronator teres) T
e.      Skórę powierzchni dłoniowej palca V, IV i połowy łokciowej palca III N

Semestralkę również udało mi się zdać w pierwszym terminie :) Także z anatomią jestem na czysto i mogę nastawiać się psychicznie na OUN, którym rozpoczniemy semestr drugi /strach się bać/

Histologia -na tym cudownym przedmiocie przez cały rok zbieramy punkciki z wejściówek, aby na koniec zostać dopuszczonym do egzaminu. Po pierwszym semestrze można powiedzieć, że jestem na czysto, bo suma moich punktów oscyluje wokół minimum bezpieczeństwa, które pozwala dostąpić zaszczytu przystąpienia do tegoż egzaminu. Także może bez rewelacji (bo nie mam nadmiaru punktów), ale też bez tragedii (bo nie mam niedomiaru punktów, który musiałabym nadrabiać). Zaliczenie praktyczne kończące semestr -zdane :)

Biologia molekularna -to nie jest zdecydowanie przedmiot dla mnie.... Ale dopuszczenie do egzaminu zdobyłam, także w przyszłym tygodniu /mam taką wielką nadzieję/ pożegnam się z tym cudeńkiem raz na zawsze. Pierwszy egzamin w życiu -trzymajcie za mnie kciuki :D

Mniejsze przedmioty pozaliczane -w sumie nie wiem póki co na jakie oceny, ale kto by się tym przejmował :D

A, i wczoraj miałam kolokwium ze zdrowia publicznego, które kończyło ten przedmiot. Wyniki wkrótce także dam znać, czy zdałam :)
#PółŻyciaWPociągu....

3.98 Mówcie mi Pani Doktor!

 Niesamowite, jak te 6 lat studiów zleciało! Jeszcze nie tak dawno temu dostanie się na kierunek lekarski było moim wielkim marzeniem. A dzi...