piątek, 22 lipca 2016

2.57 O przygotowaniach do matury -podsumowanie :)

Wiele postów na tym blogu poświęconych było przygotowaniu do matury. Całkiem możliwe, że ten jest ostatni, podsumowujący. Powiem Wam jak wyglądało to u mnie, czego brakowało, co było strzałem w dziesiątkę, a co strzałem w kolano...

BIOLOGIA

Rzetelną naukę biologii rozpoczęłam w drugiej klasie... gimnazjum. Wynika to z przygotowań do konkursu przedmiotowego, który w moim województwie na prawdę wysoko stawiał poprzeczkę i wymagał znajomości większości materiału na poziomie licealnym. Tak więc od mojej cudownej nauczycielki dostawałam multum książek przeznaczonych do nauki w szkołach średnich, a pierwsze vademecum maturalne dostałam w prezencie po uzyskaniu w tym konkursie tytułu. 
Nauka biologii w liceum nie była więc dla mnie przytłaczająca; stanowiła właściwie powtórkę tego, co już umiałam. Nowym materiałem była biochemia, biotechnologia i elementy genetyki.

Błędem, który ja popełniłam było zaopatrzenie się w za dużą ilość książek; co trochę rozpraszało... Ale dzięki temu mogę się z Wami podzielić, które moim zdaniem są warte kupienia, a które mniej :)

MUST HAVE:
  • Biologia na czasie (Nowa era) -moim zdaniem świetne podręczniki. Wykorzystywałam je do nauki na co dzień. Całkiem fajna szata graficzna, czasami zbyt ubogie opisy, ale ogólnie super do nauki podstaw :) Każdą książkę przeczytałam jakieś 2-3 razy :)
  • Biologia Campbella* -wielka księga, przez niektórych nazywana biblią biologów. Ja nie używałam jej codziennie, ale była pomocna przy doczytywaniu zagadnień niezrozumiałych (kiedy podręcznik nie wystarczał). Jeśli nie chcecie jej kupować, to warto zorientować się, czy jest w waszej szkolnej bibliotece :)
  • Teraz matura (Nowa era) -chyba najlepszy zbiór zadań, który jest dostosowany do nowej podstawy programowej. Używałam, polecam :)
WARTO:
  • Notatki z lekcji (Iwona Żelazny) - zbiór książek, których treść nie jest ciągła, a składa się głównie z podpunktów. Jednym to odpowiada, innym nie koniecznie. Polecam szczególnie Botanikę
  • Ekologia (Ewa Pyłka-Gutowska) -tę książkę przeczytałam 2 razy w gimnazjum i ze 2 razy teraz, przed OWE. Moim zdaniem świetna pozycja; kolejna biblia w tym zestawieniu. Tej książce zawdzięczam prawdopodobnie dostanie się na studia.
  • Biologia w pytaniach i odpowiedziach (Mac, Ewa Pyłka-Gutowska) -zadanie z tej książki robiłam głównie w gimnazjum; dość ciekawa
  • Biologia (Dawid Kaczmarek) - tydzień po tygodniu do matury. Korzystałam z niej podczas nauki bieżącej.
NIE WARTO:
  • Biologia, zbiory zadań Witowstkiego -zajrzałam parę razy; zadania autorskie oderwane od rzeczywistości; 
  • Vademecum (Operon) -próbowałam się z tego uczyć, ale szło bardzo topornie. Skupianie się na rzeczach mało istotnych, pomijanie tych ważnych...
*Opcjonalnymi pozycjami dla Campbella  są: Ville oraz Biologia -Jedność i różnorodność. Moim zdaniem obie są całkiem w porządku. (Campbella polecam głównie z tego względu, że spora część grafik i doświadczeń w arkuszach maturalnych jest właśnie z tej książki).

Co do samej nauki stricte maturalnej to odsyłam do posta 1.26.  Ogólnie polecam system notatki+AnkiDroid. U mnie sprawdziło to się świetnie! Kosztowało mnie to bardzo dużo pracy i czasu, ale to chyba jedno z moich lepszych przedsięwzięć maturalnych.

No i oczywiście AR-KU-SZE! Trzeba zacząć jak najwcześniej i zrobić jak najwięcej. Nawet i po dwa razy. Uwierzcie mi, nie zaszkodzi. 

CHEMIA

Będąc w gimnazjum chemię uwielbiałam; udało się zdobyć nawet jakiś tytuł. Byłam z siebie cholernie zadowolona, kiedy z podstawy w 1 klasie  LO miałam jedną z dwóch piątek w klasie na koniec. I tak od początku drugiej klasy zaczęło się rozszerzenie, które mnie totalnie przerosło. Coś się posypało, nastąpił kryzys, a ja zamknęłam semestr z soczystą tróją. Bosko. Zaczęłam się ogarniać jakoś w kwietniu drugiej klasy. Zdałam sobie sprawę, że bez chemii to o medycynie mogę co najwyżej pomarzyć. I tu zaczynają się moje przygotowania do matury. Od kwietnia do czerwca robiłam solidnie materiał bieżący, łącznie z toną zadań. Od początku wakacji nadrabiałam cały materiał z okresu wrzesień-marzec. Zaczęłam również chodzić na korepetycje.

Oczywistym błędem, który ja popełniłam było zrobienie sobie zaległości. Było to totalnie głupie i niepotrzebne z mojej strony, ale jak widzicie, można z tego wyjść.

MUST HAVE:
  • Zbiory zadań Witowskiego (części 1-3) -przerobiłam z 80% tych zadań, niektóre po parę razy. Żadnego bio-chema chyba nie trzeba do tej serii przekonywać
  • Vademecum (Operon) -świetne do załapania podstaw; ze względu na niewielkie rozmiary często mi towarzyszyło. Dobra do nauki teorii oraz schematu rozwiązywania obliczeniówek
  • Komplet książek Krzeczkowiej (Repetytorium, Zbiór zadań i Trener <3) -serdecznie polecam wszystkim. Książki zdobyły moje serce wyjaśniając mi zagadnienia, których nie rozumiałam podczas lekcji. Trener jest absolutnie obowiązkowy!
WARTO:
  • Chemia (Dawid Kaczmarek) -zbiór zadań, nie zaszkodzi przerobić
  • Zbiór Witowskiego (część 4) -mnie do siebie nie przekonała, ale dużo ludzi chwali... Na pewno nie zaszkodzi.
NIE WARTO:
  • Książki i zbiór zadań z Nowej Ery -moim zdaniem jedna wielka porażka.
Podstawą moich przygotowań do matury było założenie zeszytu ze streszczonymi notatkami (w sumie jakieś 20 stron) z chemii nieorganicznej, rozpisanie sobie wszystkich kolorów różnych substancji (m.in. Cr i Mn <3) oraz oczywiście zrobienie tony zadań i arkuszy maturalnych.
Przestrzegam przed moim błędem: nowa matura jest nieobliczalna. Ja stwierdziłam, że nauka zadań sztampowych wystarczy, więc rozwiązywałam głównie arkusz opublikowane przez CKE. Nie zrobiłam zbyt wielu proponowanych przez wydawnictwa. Błąd!  Do tej matury na prawdę warto...

Wypowiem się jeszcze w sprawie chodzenia na korepetycje. 

Ja chodziłam tylko na chemię, raz w tygodniu, przez 9 miesięcy. Zajęcia były prowadzone przez egzaminatora. Mi te zajęcia pomogły -musiałam uczyć się systematycznie, mogłam pytać o najmniejsze bzdety, których nie rozumiałam, rozwiązywać zadania problemowe. Potem robiłam arkusze. 
Na biologię nie chodziłam, bo uważałam, że mi to nie potrzebne. Czułam się z niej świetnie przygotowana. Ale może jednak trzeba było chodzić na te korki? Wiedzę miałam na wynik 98%, przez nie wbicie się w klucz mam 78%... Nie wiem czy te zajęcia by mi coś dały; ale może..?
Ogólnie jeśli macie okazję i środki, żeby na takie zajęcia się zapisać, to chyba nie ma co się zastanawiać. Może nie na spotkania regularne, ale chociaż parę razy? Wybór należy do Was :)

To by było chyba na tyle w sprawie matury :)



PS Na Waszą prośbę założyłam także e-maila: misjamedycyna@gmail.com :)

17 komentarzy:

  1. Może trochę więcej pokory by ci się przydało, nie ma opcji żebyś straciła 20% z biologii przez "nie wbicie" się w klucz z wiedzą, która według ciebie starcza na prawie perfekcyjny wynik XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może. Nie chcę się rozpisywać, ale o 7% się odwołuję, a w następnych kilku zabrakło słów kluczy. Merytoryczny błąd miałam jeden. A XD

      Usuń
    2. To, że się odwołujesz nie znaczy, że masz rację, a "brak słów kluczy" to wyjątkowo marna wymówka z twojej strony. Może kiedyś nabierzesz trochę samokrytyki, ale na razie chyba jesteś w stanie tylko się użalać i twierdzić, że to klucz był "nie do przeskoczenia"... A jednak jakoś wielu osobom się udało. :)

      Usuń
    3. Skoro wygrała olimpiady z Biologii kilka razy,to chyba oczywiste że ma wiedzę wysoko ponad maturę:)
      Wielu osobom się udało, bo umieli się wpasować w schematyczne myślenie i wpisać słówka, które akurat autor egzaminu miał na myśli :)
      Słyszałas /es o dziewczynie, która po polonistyce na UJ zdawała pl roz dla samej siebie? Była pewna setki (bo na takiej poziomie jest jej wiedzą), a miała 48, bo wychodziła poza schematy
      Matura nie oddaje prawdziwej wiedzy, nie znam autorki bloga nie wiem czy miałaby te 98, ale jesyem pewna ze skoro wygrała olimpiady jej wiedza jest na poziomie na pewno powyżej 78 z matury

      Usuń
    4. Raczej nie wygrała, tylko była finalistką, a to spora różnica, ponadto nie Olimpiady Biologicznej tylko Olimpiady Wiedzy Ekologicznej, do której zakres materiału jest śmiesznie mały w porównaniu do OB. :)
      Biologia to nie polski, jeśli ktoś umiał, to sobie poradził, jeśli "nie umiał się wpasować", to najwyraźniej nie do końca opanował logiczne myślenie i tłumaczenie prostych zagadnień. :)
      Matura nic nie oddaje, w ogóle bez znaczenia, najlepiej iść na studia na Ukrainę, bo tam wystarczy rozmowa kwalifikacyjna, nie jakaś durna matura! Przecież wy (tzn. narzekający) jesteście ponadto, wszystko wiecie najlepiej, jeśli coś poszło nie tak to na pewno nie z waszej winy, bo wiedzę macie idealną - z takim myśleniem życzę powodzenia na medycynie. :)
      :) :) :)

      Usuń
    5. Na jakiej podstawie stwierdzasz że dziewczyna nie ma pokory? Przecież sama zaznaczyła jakie błędy popełniła podczas swojego przygotowania. Poza tym wystarczy spojrzeć na klucz i tegoroczne wyniki z biologii by uznać, że jej wynik jest bardzo dobry :) Ja z mojej strony serdecznie gratuluję takich wyników, bo sama wiem ile pracy i poświęcenia takie przygotowanie kosztuje. ;) A co do osób, które potrafią pisać jedynie złośliwe komentarze: Cieszę się bardzo, że wam wszystko zawsze się udaje. Obyście kiedyś, gdy będziecie w trudniejszym momencie życia, spotkali na swojej drodze same przychylne osoby, a nie ludzi takich jak wy :)

      Usuń
    6. Na podstawie pisania że "klucz był nie do przeskoczenia", "odbywa się rewolucja naszym kosztem", "matura nie sprawdza wiedzy, a w tym roku to już ludzkie pojęcie przechodzi".
      Nie mówię że wynik jest zły, a jedynie, że może warto zastanowić się czy może są jakieś inne powody nieosiągnięcia wymarzonej liczby punktów - na razie jest tylko ciągłe obwinianie tej wrednej CKE i okropnego klucza.

      Usuń
  2. Ooo, chyba jestes w mniejszosci maturzystow, ktorzy do biologii nie polecaja Bukaly, a do chemii Rozaka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy to nie miałam tych książek w rękach :) nawet nikt z mojego bliższego otoczenia ich chyba nie używał :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Teoretycznie to dysortografię, ale moim zdaniem diagnoza została źle postawiona i jest to jednak dysleksja. A po czym wnioskujesz? Składnia? :)

      Usuń
    2. Wydaję mi się, że popełniasz mimowolnie błędy ortograficzne pomimo znania zasad poprawnej pisowni. Potrafisz w jednym poście napisać źle i dobrze wyraz "na pewno" itp.
      To nie jest złośliwy komentarz ;)

      Usuń
    3. Tak, całkiem możliwe. Staram się jak mogę, żeby wyeliminować wszystkie błędy, ale jak widać, nie do końca mi to wychodzi :p

      Usuń
  4. Jako egzaminator powiem, że klucz w tym roku był mało przychylne.. Nie rozumiem po co złośliwe komentarze. Pewnie zawiść :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chciałabyś może podzielić się fiszkami na Anki?

    OdpowiedzUsuń
  6. Maturę z biologii i chemii zdawałam w 2013,w sumie na 190 pkt, nie wiem czy materiał się zmienił ale do biologii uczyłam się wlasnie tylko z vademecum operona, książek operona i wsipu i dwóch zbiorów zadań - Witowski i biologia matura na 100%, o innych książkach w ogóle nie słyszałam, z chemii tylko z zajęć, podręczników że szkoły i witowski, oczywiście w kolko robiąc arkusze maturalne wszystkie możliwe, stare egzaminy wstępne na uczelnię medyczne więc to aż tak nie zależy z jakich książek się uczymy bo najważniejsze są arkusze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkich chętnych,którzy szukają pomocnych stronek i rad odnosnie nauki do matury zapraszam także do mnie http://oczaamisylwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

2.96 Walka trwa

Piszę do Was odrywając się na chwilę od przerabiania starych pytań z patomorfologii, z której egzamin już w przyszły wtorek. Nauka idzie moz...