wtorek, 9 czerwca 2015

1.6 Tytułowo

Przygotowania do olimpiady ekologicznej były, może nie jakieś strasznie obciążające, ale coś tam robiłam. Na finał do Olsztyna pojechałam bezstresowo i z nastawieniem raczej na dobrą zabawę niż na wywalczenie tytułu laureata. Błąd? I tak i nie. Do domu wróciłam jako finalista, co jak się okazuje jest jednak respektowane na paru uczelniach medycznych i daje 100 pkt z biologii. Not bad ;) Test był bardzo dziwny, pytania niezbyt przyjemne dla ucznia i trzeba było mieć sporo szczęścia, aby natrafić na materiały, z których pytania były układane. Mimo wszystko całkiem możliwe, że spróbuję za rok powalczyć o coś więcej, bo czemu by nie? Ludzie bardzo sympatyczni, więc się nie zawiodłam. Mam nadzieję, że spotkam się z nimi znów na następnym finale.
Co u mnie poza tym?
Mierzyłam się z tegoroczną nową maturą z biologii i myślę, że napisałam ją na ok 80-84%, więc może bez rewelacji, ale stabilnie. Zadania, które wymagają łączenia faktów i myślenia przyczynowo-skutkowego wyjątkowo mi podchodzą (póki co ;>), więc jest nadzieja na dobry wynik w przyszłym roku.
Chemia jak zawsze trochę z tyłu. Biologia to moja pasja, chemia raczej konieczność. Tak więc w dniu dzisiejszym zapisałam się na korepetycje. Mam zamiar podszlifować ten przedmiot podczas wakacji, początkowo sama, a następnie rozwiązywać testy z korepetytorem. Co myślicie o braniu korków podczas przygotowań do matury? Dajcie znać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

2.93 I dwa lata za mną...

Witam Was w ostatnim tygodniu września, który dla studentów jest ostatnim tygodniem wolności. Sesję udało mi się zaliczyć pomyślnie, więc ju...